„Drogówka” na rowerze, czyli Kraków Wita mandatami

Jestem Krakusem, a jak niektórzy twierdzą to wręcz Krakauerem żyjącym mentalne w czasach CK Franciszka Józefa i zawsze zachęcam do poznania mego miasta. Jednakże dzisiaj jestem zmuszony uczynić coś odmiennego: W ramach galicyjskiej gościnności odradzam wizytę w grodzie Kraka, gdyż… można dostać mandat za niewinność. Ot taki kaprys ma Policja…

Opisywałem już sytuację, gdy za prawidłowe zatrzymanie pojazdu otrzymałem wezwanie na Policję (MATERIAŁ CZYTAJ TUTAJ). Dzisiaj ciąg dalszy tej historii, który stwarza wrażenie, że prawo obowiązujące w Krakowie jest ustalone przez… POLICJANTA NA ROWERZE.

Publikuję zatem kolejny list przesłany do Komisariatu Policji, Komisarza Miejskiego Policji i Wydziału Ruchu Drogowego. Tym razem o zajęcie stanowiska poprosiłem także Rzecznika UM Kraków (który przez wiele lat był Rzecznikiem Policji), aby zachęcił/zniechęcił do odwiedzania miasta, gdzie interpretacja prawa jest dość osobliwa.

 

Kraków 24 maj 2020

 

Do Komendanta Komisariatu Policji IV, Komendanta Miejskiej Policji w Krakowie, Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej, UM Krakowa

Szanowni Państwo

Po piśmie z dnia 17-go maja, przesłanym do Państwa mailem, wyjaśniam:

 

Zgodnie ze wskazaniem, jako posłuszny obywatel RP, udałem się na ulicę Radzikowskiego 29, gdzie zabrano mi dokument wzywający mnie do przybycia, a sugerujący jakobym złamał przepisy ruchu drogowego (znak B-36).

Przekazałem tam też pismo, wysłane mailem dnia 17-go, w którym informowałem o bezzasadnych działaniach Policji, odnośnie pojazdów stojących za skrzyżowaniem.

Po kilkunastu minutach funkcjonariusz, który przyjął pismo, zwrócił mi kopię z adnotacją przyjęcia przez Komendę i jednocześnie poinformował mnie, iż wg funkcjonariuszy Drogówki z którymi rozmawiał, w tym miejscu nie ma skrzyżowania tylko połączenie z drogą wewnętrzną i aby dokładnie to stwierdzić wysłane zostanie pismo do Zarządu Dróg, aby potwierdzono ten fakt.

Szanowni Państwo, wg prawa o Ruchu Drogowym Art 2 pkt 10 skrzyżowanie:

  1. skrzyżowanie to– przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową, z drogą stanowiącą dojazd do obiektu znajdującego się przy drodze lub z drogą wewnętrzną

Ponieważ sugerowano mi też, iż jest to droga wewnętrzna, sięgnąłem zatem do przepisów:

Art 2 pkt 1b – droga wewnętrzna to droga w rozumieniu art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych;

Rozszerzając więc zakres wiedzy o art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. przytoczę Art. 8. pkt 1.

Drogi niezaliczone do żadnej kategorii dróg publicznych, w szczególności drogi w osiedlach mieszkaniowych, dojazdowe do gruntów rolnych i leśnych, dojazdowe do obiektów użytkowanych przez przedsiębiorców, place przed dworcami kolejowymi, autobusowymi i portami oraz pętle autobusowe, są drogami wewnętrznymi.

Tym samym droga nie służąca w żaden sposób jako dojazdowa, chociaż ze względów ekologicznych wyłączona z ruchu samochodowego, nie może być traktowana jako wewnętrzna, która jest sygnalizowana tablicą D-46. Zresztą skąd turysta odwiedzający Stołeczne Królewskie Miasto Kraków ma znać topografię ulic i wiedzieć, czy jest to droga przelotowa (zresztą jak sporna ulica), czy doprowadzająca do jakichś obiektów???

Oczywiście możemy przyjąć, że jest to droga wewnętrzna, nie oznaczona żadnymi znaki, w celu karania mandatami, ale analogiczne drogi to np. Aleja Kasy Oszczędności Miasta Krakowa, którą autobus MPK dojeżdża do ZOO, czy Aleja Waszyngtona prowadząca na Kopiec Kościuszki.

W ten sposób możemy bowiem każdą drogę interpretować, nie wg wyznaczników Prawa o Ruchu Drogowym, ale wg wyznacznika stosowanego przez Policjanta.

Dodatkowo, dnia 23-go maja ok godz 16-tej, na ulicy obok ZOO spotkałem dwóch funkcjonariuszy na rowerach patrolujących teren Lasu Wolskiego. Zainteresowany zapytałem czy to oni wypisują, sygnowane znakiem Policji Drogowej, informacje o łamaniu znaku zakazu B-36. Gdy usłyszałem, że to oni, zapytałem dlaczego nie wolno stać za skrzyżowaniem, skoro tak zezwala prawo. Usłyszałem wówczas, że tam nie ma skrzyżowania i jest tylko droga wewnętrzna. Pozwoliłem więc sobie sfilmować to skrzyżowanie.

Proszę zatem wszystkich, do których kieruję to pismo, o jednoznaczną odpowiedź, czy w Krakowie obowiązuje Prawo po Ruchu Drogowym, czy też zarządzenia Policjanta na rowerze. Jeżeli mamy ten drugi przypadek ostrzeżmy ewentualnych turystów, żeby nie narażać ich na mandaty karne. W ten sposób bowiem możemy każdy przepis (!!!) zakwalifikować jako nie istniejący i „dopasować interpretację”.

Zgodnie z zapowiedzią, Państwa odpowiedź będzie opublikowana w magazynmotomi.pl.

Proszę zatem o odpowiedź na temat podstaw prawnych jakie Państwo stosujecie próbując ukarania przestrzegających Prawo o Ruchu Drogowym.

Do wypowiedzi zachęcam także Rzecznika Prasowego Urzędu Miasta Kraków, oraz proszę o wskazanie pod jaki numer telefonu ma dzwonić turysta, aby upewnić się, czy w danym miejscu obowiązuje Prawo o Ruchu Drogowym, czy też Prawo Policjanta na rowerze.

Ponieważ dotychczas bagatelizowano odpowiedź na pytanie zadane 17-go przez nasz portal, jako rodowity Krakus zachwalający gościnność mojego miasta, zaczynam ostrzegać turystów przed przyjazdem do Krakowa.

Jeżeli bowiem przyjeżdżający, zamiast przepisów Policjanta na Rowerze, chcą stosować obowiązujące Prawo o Ruchu Drogowym, lepiej omijać to miasto.

Z poważaniem

Bogusław Korzeniowski

 

 

Po rozmowach z biegłym sądowym z zakresu ruchu drogowego mgr Zygmuntem Szweda ustaliłem, że bezsprzecznie skrzyżowanie odwołuje znak zakazu, zaś fakt, że połączenie dwóch identycznych dróg asfaltowych nie jest skrzyżowaniem musi dowieść znak, a nie domniemanie funkcjonariusza, wystawiającego wezwanie na komendę.

Do czasu odpowiedzi mam zatem apel do turystów: Kraków to obecnie miasto w którym Przepisy Ruchu Drogowego są w mniejszym poważaniu niż prawa Policjanta na Rowerze.

Mam nadzieję, że przez wzrostem ruchu turystycznego uda nam się uzyskać telefon do zarządzającego Prawem w Stołecznym Królewskim Mieście Kraków, czyli… zapewne Funkcjonariusza na Rowerze.

Wszelkie wyjaśnienia w tym zakresie przesłane przez Urzędy, które poproszono o reakcję, zostaną natychmiast przekazane Czytelnikom

Bogusław Korzeniowski – red naczelny MagazynMotomi

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?