Test Renault Espace V generacji– business class na kołach

Gdy w roku 1984 koncern Renault zaprezentował model Espace i zaczął rozpowszechniać w Europie koncepcję wersji VAN, było to odważnym, futurystycznym projektem. Pamiętam z jaką fascynacją patrzono wówczas na awangardowe technologicznie nadwozie z tworzywa sztucznego, niespotykaną dotychczas możliwość aranżacji wnętrza, a nawet wał napędowy w wersji 4×4 zrobiony z włókna węglowego.

Niestety okazało się, ze model wyprzedził oczekiwania europejskich klientów i to o całe dziesięć lat. Dopiero w roku 1994 zaprezentowano bowiem cztery kolejne wersje VAN. Były to auta stworzone przez spółkę PSA i FIAT: Fiat Ullyse, Lancia Zeta i Citroen Evasion, Peugeot 806. Rok później do klasy VAN-ów przystąpiły koncerny Ford i Volkswagen, które zaprezentowały bliźniacze Ford Galaxy i VW Sharan.

Renault był jednak -w chwili gdy nowi konkurenci wkraczali na rynek- niekwestionowanym liderem. W roku 1991 doczekaliśmy się drugiej generacji Escapce, który z kanciastego modelu wprowadził nas w stylizację aerodynamicznych zaokrągleń i „lekkości stylu’ (na jego tle kanciaste modele Fiat/PSA z roku 1994 wyglądały niezbyt efektownie). Prawdziwym przebojem był jednak Espace III, który na drogi wyjechał w roku 1997. Stylistycznie było to prawdziwy majstersztyk, w którym zaakcentowano lekkość dużego samochodu (zarys lamp i zderzaka, czy „skrzela” na lusterkach), a równocześnie zadbano o poziom komfortu i ergonomii, jaki dotychczas znany był tylko z modeli klas premium.

W roku 2002 na drogi wyjechał Espace IV, a ponieważ samochody konkurencji były już dobrze „zadomowione na rynku”, konstruktorzy Renault zadbali o komfort jazdy i wyposażenia, jakiego dotychczas nie oferowano w tej klasie pojazdów. Niestety, mimo całej finezji w wyposażeniu i wprowadzonych udogodnieniach dla jadących (m.in. najnowocześniejsze systemy Infotainment, oraz doskonały poziom klimatyzacji dla wszystkich foteli), mnie osobiście stylizacja nie przypadła do gustu. Zresztą chyba nie tylko mnie, gdyż bardziej stonowana forma wersji VW sprawiła że często to model Sharan stawał się samochodem firmowym.

Niemniej należy podkreślić, że Espace IV także miał swoich miłośników i produkowany był aż 12 lat, stając się jednym z najdłużej produkowanych modeli Renault. W roku 2014 na drogi wyjechał Espace V i właśnie ten model mamy okazję zaprezentować.

Czy to VAN Renault ESPACE? A może croosover Renault Espace?

O ile czwarta generacja modelu była z wyglądu kanciastą szafą (czym niestety ustępowała stylowi Espace III), to testowany model musi wzbudzić zachwyt każdego oglądającego. Zresztą aby nie być gołosłownym ustawiliśmy obydwa pojazdy obok siebie i możecie Państwo sami ocenić ich stylizację.

Co wyróżnia obecny model Espace? Z jednej strony w aktualnym model pozostała jednobryłowa karoseria, efektowna forma reflektorów, a nade wszystko wymiary samochodu jak w klasycznej wersji VAN. Z drugiej jednak strony stylizacja osłon na zderzakach nie jest wizytówką wersji VAN, ale wersji crossover. Ponadto patrząc z boku zauważymy ogromne koła, osłony progów i większy prześwit (jest on o 4 cm większy niż w wersji IV generacji), czyli znowu nawiązanie do crossovera.

W stosunku do wersji Espace IV pojazd jest dłuższy gdyż jego długość wynosi 4857 mm, a rozstaw osi 2884 mm (wersja IV: długość 4561 mm/grand 2861mm, rozstaw osi 2803 mm). Jest także od poprzednika niższy (IV – 1728 mm, V -1677 mm). Wymiary te wraz ze stylizacją świateł i przedniej partii bardziej przywodzą mi na myśl Espace Formuła1 (taki pojazd był prezentowany w połowie lat 90-tych podczas Salonów Samochodowych), niż klasycznego VANa, a dodatkowo prześwit i zarys boczny przypomina wersje crossover.

Nie zmienia to jednak faktu, że obok tego modelu nie można przejść obojętnie. On po prostu jest ładny…

Wnętrze ESPACE – uniwersalizm i elektroniczne gadżety

To co zachwyciło już w Espace I z roku 1984 to możliwość konfiguracji, poprzez wyjmowanie siedzeń i aranżację wnętrza zmieniającego model z osobowego do wersji przystosowanej do przewozu większych pakunków (pamiętajmy, że wewnątrz były poszycia tapicerskie jak w wersji osobowej, więc nie mogły być przewożone klasyczne ładunki, gdyż zniszczylibyśmy tapicerkę). W przypadku obecnego modelu także mamy uniwersalność zabudowy wnętrza, ale… minęło już 30 lat i jest to wnętrze nowej generacji.

Dla komfortowych foteli kierowcy i pasażera, przypominających opcję „business class” w samolocie, które są wentylowane i ogrzewane, posiadają regulację do 10 parametrów (w tym 8 regulowanych elektrycznie oraz możliwość dostosowania długości siedziska w zakresie 60 mm), zagłówki typu Relax itp, przygotowano też funkcję masażu z możliwością nastaw intensywności działania

 

Dla foteli drugiego i trzeciego rzędu (opcja foteli w trzecim rzędzie to koszt 4000 zł) przygotowano automatyczne składanie, pozwalające na uzyskanie płaskiej podłogi od progu bagażnika aż do przednich foteli. Złożenie to następuje automatycznie po naciśnięciu przycisków, umieszczonych w panelu sterowniczym z lewej strony bagażnika lub poprzez wybór złożenia foteli na komputerze na desce rozdzielczej. W efekcie pojazd który przy przewozie 5 osób ma 680 litrów pojemności bagażnika (gdy fotele trzeciego rzędu są rozłożone – 247 litry), po złożeniu foteli ma przestrzeń bagażową ponad 2100 litrów.

Wnętrze ESPACE – komputer, w końcu to XXI wiek

Jednakże nawet najwspanialsza szafa pozostanie tylko szafą, jeżeli nie ma w niej nic ciekawego. Otwieramy zatem naszego Espace i… szok: przebudowano deskę rozdzielczą. Zamiast zegarów umieszczonych centralnie na środku deski pod szybą, mamy normalny zestaw wskaźników przed kierowcą.

Czyżby zatem zlikwidowano ideę „każdy na pokładzie Espace jest członkiem ekspedycji i każdy ma prawo znać parametry podróży”?

Po uruchomieniu silnika okazuje się jednak że nie. Wprawdzie wyświetlacz wskazujący obroty silnika i prędkość jest -jak w każdym samochodzie- przed oczami kierowcy (co zresztą jest bardziej ergonomiczne), ale cała „konsola dowodzenia” jest nadal na środku. Tyle tylko, że obecnie jest nią multimedialny tablet Renault R-Link 2 z dostępem do usług on-line i ekranem 8,7” umieszczonym pionowo. Poza klasycznymi funkcjami, takimi jak nawigacja, system audio i klimatyzacja, system R-Link 2 pozwala na obsługę systemów wspomagających prowadzenie. Uzupełnieniem ekranu dotykowego są przyciski skrótów, pokrętło na środkowej konsoli oraz dodatkowe przełączniki w kierownicy. Dzięki temu tabletowi możemy spersonalizować pojazd (wybór parametrów działania urządzeń, wybór kolorów podświetlenia itd), ale także umożliwić pasażerom współuczestnictwo w planowaniu podróży. Pisząc o uruchomieniu silnika warto zauważyć jeszcze jedną kwestię – przesuwanie fotela kierowcy. Po zgaszeniu silnika i otwarciu drzwi fotel odsuwa się od kierownicy, ułatwiając wyjście z samochodu, a po wejściu i swobodnego zajęcia miejsca, po naciśnięciu przycisku uruchomienia, fotel jedzie na ustawione wcześniej miejsce (tę opcję wybieramy z menu na tablecie R-Link).

W Drogę…

Testowy model był najdroższą wersją wyposażeniową Initiale Paris (cena 181 000 zł) w którym zastosowano silnik wysokoprężny 2,0 współpracujący z automatyczną skrzynią sześciobiegową. Silnik ten osiągał moc maksymalną 200 KM i maksymalny moment obrotowy 400 Nm. Przyznam, że ta jednostka jest ideałem do tego dużego Vana. Do niedawna w Espace były dostępne tylko dwie jednostki wysokoprężne 130 KM i 160 KM i dopiero obecny model jest kwintesencją stylu.

Prędkość maks. 215 km/h i przyspieszenie 9,1 sek. to wartości w zupełnie wystarczające do swobodnej jazdy Vanem mającym 486 cm długości, 189 cm szerokości i ważącemu 1740 kg. Najważniejsze jednak, że podczas jazdy z prędkością 130 km/h, energiczne dodanie gazu powodowało przyrost prędkości jak w samochodzie osobowym.

Warto przy tym zauważyć, że pojazd miał możliwość zamiany nastaw, przez co mogliśmy dopasować reakcję samochodu do swoich preferencji. Służył do tego przycisk Multi-Sense, umieszczony na konsoli środkowej między fotelami. Oferowana przez Renault technologia Multi-Sense umożliwia spersonalizowanie doznań z jazdy dzięki 4 zaprogramowanym fabrycznie trybom jazdy: komfort, sport, neutral, eko oraz trybowi indywidualnemu perso, w którym kierowca może dowolnie dobrać ustawienia.

Dzięki systemowi Multi-Sense w mgnieniu oka Espace zmieniał charakter, pozwalając wybrać styl, w jakim chcesz prowadzić swój samochód – od najbardziej komfortowego po najbardziej sportowy. To tak jakby kierowca miał do dyspozycji kilka samochodów w jednym. Może błyskawicznie przejść od dynamicznych i szybkich reakcji do komfortowego tłumienia drgań. Do wybranego trybu jazdy dostosowują się również tonacja oświetlenia wnętrza (niebieska, czerwona, zielona, fioletowa lub w kolorze kości słoniowej), a także styl i rodzaj informacji wyświetlanych na desce rozdzielczej oraz dźwięk pracy silnika.

Podstawowymi elementami systemu Multi-Sense są 4 koła skrętne 4Control i układ Electronic Damper Control, czyli elektrycznie regulowana siła tłumienia amortyzatorów. Podczas jazdy po mieście układ 4Control zapewnia, jak na tak duży pojazd, niewiarygodną zwrotność i precyzję prowadzenia. Stabilność na zakrętach i sprawność, z jaką omija przeszkody, plasują zaś model Renault w zupełnie innej klasie pod względem przyjemności i komfortu jazdy.

Pisząc o eksploatacji modelu muszę zauważyć dwa aspekty

Pierwszy to fantastyczne wspomaganie podczas manewrów na parkingu. Nie dość, że obraz z kamery wskazuje nam linie zarysu sylwetki przy cofaniu (co przy tak dużym gabarytowo pojeździe jest bardzo przydatne), to po naciśnięciu przycisku na konsoli środkowej, możemy liczyć na „pomoc przy parkowaniu i wyjeździe”. Wystarczy tylko wskazać kierunkowskazem stronę poszukiwań i określić zamierzenia (parkowanie równoległe, prostopadłe, skośne), aby po znalezieniu miejsca pojazd „samodzielnie obracając kierownicą” zaparował.

Drugim aspektem jest zaś „ECO DRIVING”. Po zalogowaniu w menu auto, wybieramy podkatalog ECO i widzimy wskazania o naszej jeździe odnośnie przewidywania trasy i efektywności używania pedału przyspieszenia, oraz ile kilometrów pokonaliśmy żeglując bez spalania paliwa. Jest to nie tylko doskonała wizytówka naszej eko-jazdy, ale też wskazanie zużycia paliwa i sugestia co robimy niefachowo. Jak sprawdzałem na trasie Warszawa-Kraków, przy przejeździe ze średnią prędkością 95,8 km/h, średnie zużycie paliwa wyniosło 8,1 l/100 km. Jazda niestety nie została uznana za ekonomiczną, gdyż na 100 procent możliwości, oceniono mą jazdę pozytywnie tylko w 46 procentach. Najgorzej oceniono w tym przypadku przyspieszenie, ale i tak podczas przejechanych 322 km, 68 km było „żeglowaniem” bez zużycia paliwa.

Chcąc sprawdzić czy faktycznie można jechać ekonomicznie, skasowałem wskazania i rozpocząłem sprawdzanie podczas jazdy na trasie Kraków-Brzesko-Muszyna i z powrotem, a następnie prawie 200 km w mieście. Ponieważ trasa wynosząca ok 150 km tylko przez 45 km przebiegała autostradą A4, a większość była spokojnym toczeniem się po lokalnych drogach i w mieście, nie było największego problemu dużych modeli, czyli oporu wiatru. Problemem okazał się wyjazd z Muszyny/Krynicy który trwał prawie godzinę ze względu na duży ruch zmiany sezonu i częste przechodzenie ludzi po pasach. Mimo tego, zużycia paliwa na całym dystansie (300 km trasa i 200 km miasto) wyniosło tylko 6,7 l/100 km, a efektywność mej jazdy oceniono na 56 procent (jak widać na zdjęciu, mimo tego aż 121 km przejechałem bez wykorzystania paliwa).

Dla kogo

Nie chcę przekonywać, że jest to pojazd „dla każdego: ze względu na swój indywidualizm i dopasowanie wnętrza”. To raczej pojazd dla osób szukających modelu do częstego podróżowania na trasie, oraz potrzebujących przestronnego wnętrza (służbowe podróże itp.). To także alternatywa dla majętnych osób, mających dużą rodzinę. Niestety gabaryty sprawiają pewne problemu ze swobodą jazdy po uliczkach miast i parkowaniu pod centrami handlowymi.

Gdybyśmy chcieli porównać Espace z konkurencją, to jest on bardziej efektowny stylistycznie niż Sharan, czy Galaxy. To jakby odpowiednik „usportowionego VANa” jakim jest tylko jeden model na rynku – Ford S-Maxx. Tyle tylko, że zaglądając do wnętrza, każdy model przegrywa z Espace…

MOTOMI Magazyn – Bogusław Korzeniowski

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?