„Kręcenie liczników” i martwy „przepis pod publiczkę”

Zjawisko „odmładzania przebiegów” w samochodach sprowadzanych z zagranicy to standard. Wystarczy jechać na aukcje samochodowe BCA (organizowane dla profesjonalnych firm zajmujących się sprzedażą aut używanych), aby zobaczyć, że samochody tam oferowane są droższe niż w Polsce!!! Tańsze są tylko modele z dużymi przebiegami i to jedynie one są nabywane przez naszych rodaków.

Przejeżdżając granicę i trafiając do Polski, staje się kolejny „Cud nad Wisłą” i samochód z ogromnym przebiegiem nagle… przejechał dużo mniej kilometrów. W realizacji tego cudu pomagają firmy ogłaszające się w internecie jako „korekta liczników”. Cud pozostaje jednak cudem i tani samochód nagle staje się droższy często o kilkadziesiąt procent.

Czy można temu zapobiec?

Tak, i to w banalnie prosty sposób. Nie trzeba robić surowego prawa graniczącego z karą dożywocia (ach jak to brzmi i jak mogłoby zadowolić niedouczonych wyborców). Zamiast tego, wystarczy, że stacja diagnostyczna poza granicami wykona przegląd poświadczający przebieg samochodu i to będzie niezbędnym dokumentem do rejestracji w Polsce. W efekcie przywieziony samochód o przebiegu 210 000 km, po przekroczeniu granicy nie będzie mógł podlegać „cudownej przemianie” i mieć 98 000 km. Do czasu gdy nie będzie takich przepisów, samochody z dużym przebiegiem wjadą do Polski,a dopiero po odmłodzeniu licznika trafią do sprzedaży i… będą jeździły do diagnostów, którzy co roku będą potwierdzać roczny przyrost kilometrów. Tylko zapobieganie kręcenia licznika przed przyjazdem samochodu do Polski ma sens. Żaden (!!!) diagnosta na Zachodzie nie potwierdzi bowiem przestępstwa, gdyż złamałby prawo.

Populizm Ministra Ziobro, czyli co daje przepis Ministerstwa Sprawiedliwości, który wszedł w życie?

Poza szumem medialnym i prezentacji publicznej dbałości o przestrzeganie prawa… niewiele, a najczęściej nic.

Samochody od nowości jeżdżące w Polsce z reguły mają niewielkie przebiegi, a „cudowne odmłodzenia” w samochodach jeżdżących od nowości w Polsce dotyczą tylko samochodów użytkowanych w firmach. Te zaś często odsprzedają samochody zanim osiągną one wiek trzech lat… czyli zanim po raz pierwszy zobaczy je diagnosta podbijający przegląd. Zatem tutaj też może on być to martwy przepis.

Samochody sprowadzane zza granicy, trafią zaś po raz pierwszy do diagnosty (i będą wpisane w rejestr) dopiero po „korekcie licznika”.

W efekcie mamy standard do jakiego przyzwyczaili nas rządzący i więc wszyscy będą zadowoleni:

  • Handlarze – bo oszustwo pozwala nadal zarabiać i to duże pieniądze, a dodatkowo ich uczciwość jest gwarantowana przez Surowe Prawo i groźbę więzienia.
  • Rząd – bo po raz kolejny pokazał „Durnym Polaczkom” jak o nich dba, a naprawdę tylko osoby znające się na motoryzacji wiedzą, że jest to zrobione pod publiczkę.
  • „Durne Polaczki” – bo po raz kolejny dobrzy wujkowie -czyli rząd PiS- o nich zadbali

Jedyna mądra decyzja w tej zmianie prawa…

Bardzo mądrym posunięciem jest jedynie nałożenie obowiązku zapisu przebiegu w samochodzie podczas każdej kontroli drogowej. To faktycznie powoli zbudować bazę eksploatacji samochodu.

Czy diagnosta będzie karany?

Kompletnym bezsensem jest za to nakazanie diagnostom sprawdzania, czy licznik nie został wymieniony. Właściciel samochodu który nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów faktu wymiany całego licznika na nowy (np. z powodu autentycznej lub rzekomej awarii), podlega bowiem karze od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Ponieważ właściciel samochodu przyłapany na „braku zgłoszenia” będzie oczerniał diagnostę, twierdząc iż informował go o tym fakcie, diagnosta musi dla swego spokoju sprawdzać ten stan. A jak on to zrobi???? Tego nawet minister Ziobro nie wie i jedyny ratunek, że Minister Szkolnictwa Anna Zalewska nauczy uczniów Szkół Samochodowych jak organoleptycznie sprawdzić ingerencję w komputerze samochodu. 

Zatem zasada bardzo słuszna. Projekt bez sensu, ale za to od początku przyzwalający i błogosławiący machloje.

Warto też zauważyć, że 

  • w Niemczech za fałszowanie wskazań licznika przebiegu kilometrów w samochodzie można dostać 5 lat więzienia
  • w Austrii rok więzienia grozi za fałszowanie danych technicznych pojazdów
  • we Francji prawo przewiduje 2 lata więzienia za zmianę wskazań licznika przebiegu,
  • w Czechach każda ingerencja w stan licznika grozi rokiem więzienia i przepadkiem samochodu.

Zatem wystarczy, aby każdy samochód sprowadzany miał obowiązkowo przegląd wyjazdowy.

W Polsce podpisane przez Prezydenta prawo będzie zatem obowiązywać tylko na papierze, a oszuści jak dotychczas będą dokonywać „Cudów nad Wisłą” i chwalić ustawodawców, których motoryzacyjny zmysł zatrzymał się na taczkach, którymi dziakowie wozili ziemniaki…

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski
Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?