Ludzie kupują oczami, czyli sztuczki samochodowych handlarzy…

Porada MOTOMI jak sprzedać samochód, a także jak nie dać się naciągnąć przy kupnie

Czy zastanawiali się Państwo dlaczego samochody oferowane przez prywatnych właścicieli wyglądają mniej atrakcyjnie niż modele oferowane przez firmy zajmujące się handlem używanymi samochodami?

Niestety większość osób „kupuje oczami”. Wykorzystują to nie tylko handlarze samochodów, ale także sprzedawcy w marketach, gdzie najszybciej zauważany towar jest umieszczony przy wejściu, oraz na półkach umieszczonych na wysokości oczu. Takie „specjalne miejsce” w hipermarkecie jest specjalnie wyceniane i producent, aby zaprezentować tam swe produkty, płaci więcej,

W przypadku osoby handlującej używanymi samochodami również jest kwestia usytuowania samochodu w mniej lub bardziej eksponowanym miejscu, ale w tym wypadku ważniejsze jest aby klient „kupujący oczami” zachwycił się autem. Jak tego dokonać?

Prezentujemy zatem kilka sztuczek stosowanych w handlu samochodami.

  1. Nieskazitelny Kolor

Bez względu na fakt ile samochód ma lat, lakier musi błyszczeć lepiej niż na nowym modelu w salonie. Operację tę można zrealizować środkiem typu Plastmal (opakowanie 450 ml ok 20 zł), który nie tylko nabłyszczy karoserię, ale wcierany w ognisko rdzy, pozostawi jedynie delikatny ślad gołej blachy, doskonale czyszcząc rdzawe zacieki i punkciki korozji.

Gorzej jeżeli jakiś element był lakierowany i jest różnica odcieni spłowienia lakieru. Jednakże od czego „zmysł handlowca”. Wystarczy tylko natrzeć powierzchnię jakąś tłustą mazią i wyblakły czerwony staje się ekspresją czerwieni, a co najważniejsze… nie ma ogromnych różnic odcieni na karoserii i tylko fachowiec (blacharz, lakiernik, handlarz) zauważy feler jakiegoś poszycia.

Najkorzystniej lakier ten natrzeć środkiem do nabłyszczania kokpitu (np. Plak – puszka 0,5 kg ok 16 zł). Nie dość, że sprejem możemy delikatnie i dokładnie popryskać większe powierzchnie, to nie ubrudzimy się też tłustą pastą. Oczywiście naniesioną warstwę należy rozetrzeć, aby nie powstały smugi oleistej mazi.

  1. Wnętrze

Jeżeli klient „wyłowi już” ten najpiękniejszy model, który „używany był sporadycznie, co nawet widać po lakierze”, musi zapałać do niego sympatią i pożądaniem po otwarciu drzwi. W tym celu wnętrze jest wypachnione, wszystkie elementy plastikowe (także na drzwiach i poszyciach foteli) są natarte sprejem do kokpitu (nie tylko popryskane, ale popryskane i wytarte do sucha, aby nadać połysk i zlikwidować zacieki), a uszczelki w drzwiach lśnią czernią jak końska sierść na aukcji w Janowie Podlaskim zanim „dobra zmiana” wprowadziła tam swe układy (wszystkie nabłyszczenia można dokonać sprejem Plak, a w przypadku uszczelek Plakiem lub specjalnym środkiem do gumy).

Tutaj jednak nawet osoba nie będąca fachowcem może zauważyć pewne niedociągnięcia. Zazwyczaj są to delikatnie postrzępione uszczelki drzwiowe, porysowane plastiki, czy… brud koło zawiasów drzwi. Bardzo często bowiem handlarze nie są zbyt pedantyczni i pozostawiają brudne ślady (m.in. w niewidocznych miejscach obrzeży drzwi i odrzwiach), a ponadto uszkodzone i porysowane plastiki będą nadal uszkodzone, tylko wypucowane.

Także „wypachnione wnętrze” powinno zwrócić naszą uwagę. Delikatny zapach, pochodzący zazwyczaj od spreju do kokpitu, jest do przyjęcia, ale intensywna woń we wnętrzu sugeruje chęć ukrycia faktycznego zapachu wnętrza. Może to być np. przesiąknięta dymem papierosowym tapicerka foteli, pleśniejąca tapicerka, czy rozlane na podłodze bagażnika paliwo, rozpuszczalnik itp

  1. Opony

To element który jest fantastycznym przykładem, prezentującym jak złudne jest „kupowanie oczami”. Opisywany przykład dotyczy zarówno podkreślenia walorów sprzedawanego samochodu, jak również jest powszechnie stosowany przez handlarzy używanych opon. W tym wypadku nie stosujemy już Plaka -chociaż handlarze spryskują opony w stojących samochodach- ale czernidło do opon (koszt ok 11 zł za puszkę 500 ml). Środek ten powoduje, że zmurszała guma -mająca białe krawędzie pęknięć- staje się czarna jak fabrycznie nowa. Oczywiście stan fizyczny opony nadal pretenduje ją na śmieci, ale osoby „kupujące oczy” są zachwycone.

Kolejny przekręt jaki można dokonać na oponach to… korekta bieżnia. Wystarczy tylko dokładnie wymyć oponę, wysuszyć i natrzeć czernidłem, aby wielkość bieżnika przestała być widoczna. Jeżeli do tego przejedziemy kołem po zakurzonej drodze, wówczas będziemy mieli zabrudzony styk bieżnika z drogą i … „głęboką czerń klocków bieżnika opony”. Warto też zauważyć, że ta „czerń opony” tak samo wygląda gdy mamy klocki bieżnika 10 mm, jak również gdy mamy tylko 3 mm.

  1. Pedały i kierownica

To elementy które najciężej ukryć. Jeżeli samochód jeździł dużo, wówczas gumy na pedałach są uszkodzone, a kierownica jest „wyślizgana”. W przypadku kierownicy z tworzywa sztucznego można założyć sznurowaną skórzaną osłonę (koszt ok 40-60 zł), ale w przypadku kierownicy skórzanej taka nakładka znacznie pogrubi wolant (oryginalna skórzana kierownica nie jest obszyciem tworzywa sztucznego, ale całkowicie integralną konstrukcją, zazwyczaj grubszą niż ta z tworzywa. Tak więc, gdy samochód ma przebieg 90 tys km, a ma „nową kierownicę” i nowe gumy na pedałach to powinno wzbudzić czujność. Najlepiej w tym przypadku porównać jak elementy te wyglądają w identycznych modelach z podobnym przebiegiem. Porównywanie różnych marek nie ma sensu, gdyż są to innej jakości tworzywa i inaczej ulegają zużyciu.

  1. Komora silnika

To hit sprzedaży, mający uwiarygodnić wysoką jakość samochodu i znajomość mechaniki kupującego. Aby ukryć wszelkie mankamenty wycieków oleju i ingerencji blacharza w komorze silnika, handlarze najpierw dokładnie myją pod ciśnieniem komorę, a po wyschnięciu używają dwóch preparatów: Plaka na elementy gumowe i z tworzy sztucznych, oraz Fluidol w kolorze miodowym (koszt spreju 500 ml to ok 30 zł) którym pryskane są łączenia blach. Plak ma nabłyszczyć wszystkie czarne elementy i zwiększyć intensywność barw, a Fluidol jest potwierdzeniem „konserwacji”.

Po nałożeniu tych środków, szmatą (wcześniej wytytłaną w kurzu i pyle) należy zrobić kilka wstrząśnień i… postarzenie gotowe. Komora wygląda wówczas czysto i zachęcająco, a delikatne przykurzenie (szmata nie może być ubrudzona w piasku, bo są ziarenka, tylko w pyle aby były drobiny kurzu) jest potwierdzeniem, że nie jest to „odpicowanie” na sprzedaż.

Teraz tylko trzeba przekonać klienta, że w komorze nie ma żadnych wycieków, a on jako „fachowiec” widzi przecież stary brud (w rzeczywistości brud technologiczny z brudnej szmaty).

W ten sposób stary grat, ale odpowiednio przygotowany, zawsze będzie lepszy niż normalnie używany i normalnie eksploatowany pojazd.

Co z tego, że to „bóstwo od magika” już za tydzień okaże się paskudztwem który będzie powodem wstydu dla nabywcy. Prawda jest taka, że swój samochód sprzedał handlarz, a my nadal mamy problem jak znaleźć klienta. Pamiętaj więc, LUDZI KUPUJĄ OCZAMI I CHCĄ ZOBACZYĆ IDEAŁ NAWET JEŻELI KOSZTUJE POŁOWĘ WARTOŚCI NORMALNEJ WERSJI

MOTOMI Magazyn

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?