Test VW Passat Variant – wygodny i użyteczny kombik

Volkswagen Passat obecnej generacji to jeden z moich ulubionych modeli. Subtelna, ale charakterystyczna sylwetka, wygodne wnętrze i do tego silnik TDI. Oczywiście wiele osób, którym zmodulowano postrzeganie rzeczywistości przez Diesel Gate i hasła Toyoty o awaryjnych silnikach, uzna mnie za skamielinę motoryzacyjną, ale prawda jest taka, że to Diesel jest obecnie w wielu firmach najczystszym silnikiem (m.in. BMW), a równocześnie Diesel ma ogromne możliwości rozwoju….

Wracając jednak do testu, już podchodząc do Volkswagena Passata Variant -którego otrzymałem do jazd testowych- poczułem, ze nie jest to tradycyjny model kombi jakimi w innych firmach miałem okazję wcześniej jeździć. Wprawdzie styl każdego Passata pasowałby do samochodu wyższej klasy wyższej, ale w tym było coś więcej. Od niego, mimo formy kombi, emanował sportowy styl i zadziorność.

Charyzmatyczna, porywająca stylistyka

W każdym Passacie mamy stylistyczny majstersztyk dzięki nadzwyczaj precyzyjnie poprowadzonym krawędziom i załamaniom, które tworzą poszczególne płaszczyzny odbijania światła. Szczególnie rzuca się w oczy obszar między dolną krawędzią bocznych okien i linią na wysokości klamek w drzwiach. Tutaj załamania i krawędzie w górnej części łączą się w jedną płaszczyznę, z której – patrząc od przodu ku tyłowi – powstają wyraźne i atletyczne „barki” Passata. Linia przebiegająca na wysokości klamek rozpoczyna się z przodu jako przedłużenie górnej krawędzi reflektorów w błotniku, zostaje przerwana na krótko przednim nadkolem a następnie -lekko lecz w sposób ciągły- wznosi się jako właściwa „linia barków” ku tyłowi (kabina składająca się z szyb i słupków dachowych zwęża się jak w samochodach sportowych). Na końcu mamy zaś słupek D, który delikatnie, acz wyraźnie formuje dynamiczny styl tyłu.

Linia przebiegająca na wysokości klamek rozpoczyna się z przodu jako przedłużenie górnej krawędzi reflektorów w błotniku, zostaje przerwana na krótko przednim nadkolem a następnie -lekko lecz w sposób ciągły- wznosi się jako właściwa „linia barków” ku tyłowi (kabina składająca się z szyb i słupków dachowych zwęża się jak w samochodach sportowych).

Największe wrażenie w Passacie robi jednak przednia partia składająca się z osłony chłodnicy i z reflektorów, które dzięki wąskiej formie i szerokości zabudowy akcentują dynamiczną bryłę pojazdu. W testowym kombi było jednak coś jeszcze. Model posiadał sportowe pakiety R-Line, zarówno na zewnątrz, jak i do wnętrza. To właśnie te stylistyczne smaczki sprawiły, że model wydał mi się tak wyjątkowy. W skład pakietu R-Line Exterieur wchodzą między innymi zderzaki R-Line, charakterystyczna osłona chłodnicy z logo R-Line, chromowane, trapezowe końcówki rur wydechowych, nakładki poszerzające progi, spojler dachowy i czarny, błyszczący dyfuzor. Całości dopełniał ciemny metaliczny kolor nadwozia, 18-calowe obręcze kół ze stopu metali lekkich o sportowej stylistyce i szerokie koła o wymiarze 235/45 R18.

Tak więc pierwszy mit, że zachwycający sportowy styl ma tylko bryła limuzyny legł w gruzach. VW Passat kombi R-Line także ma sportowego ducha

Wnętrze ekskluzywny komfort ze sportowym sznytem

Otwieram drzwi i oczom moim ukazuje się dobrze znane wnętrze Passata. Styliści zaprojektowali wnętrze nowego Passata z równie wielkim pietyzmem, jak nadwozie. Jego estetyka, czystość formy i wysoka jakość w pełni odpowiadają poziomowi całościowej koncepcji dużego Volkswagena. Uwagę zwraca zwłaszcza smukła deska rozdzielcza z innowacyjnym systemem wentylacji. W modelu nie ma bowiem żadnych oddzielnych wlotów wentylacji, lecz ciągły element konsekwentnie łączący formę z funkcją, przerywany tylko przez wskaźniki i umieszczony na środku zegar analogowy. Czysty architektoniczny charakter nie tylko zdominował stylistykę deski rozdzielczej, lecz również ma pozytywny wpływ zarówno na funkcję klimatyzacji, jak i na akustykę jej pracy.

Największe wrażenie w Passacie robi jednak przednia partia składająca się z osłony chłodnicy i z reflektorów, które dzięki wąskiej formie i szerokości zabudowy akcentują dynamiczną bryłę pojazdu. W testowym kombi było jednak coś jeszcze. Model posiadał sportowe pakiety R-Line,

Pod pasem wlotów wentylacji i dekoracyjną osłoną znajduje się bardzo wąski pas oświetlenia Ambiente, rozciągnięty aż na drzwi. Emitowane światło tworzy niezwykłą inscenizację wnętrza. Inscenizacja rozpoczyna się już w momencie otwarcia centralnego zamka pilotem lub przy użyciu Keyless Access. Zapala się wtedy delikatnie najpierw centralna lampka w podsufitce i ciepłe oświetlenie konsoli środkowej, następnie podświetlone zostają od wewnątrz klamki drzwi i zapala się wąski pasek w desce rozdzielczej i w poszyciu drzwi (kolory – cyjan, biały i bursztynowy oraz intensywność można wybrać w menu Car w systemie Infotainment). Prawie równocześnie pojawia się także oświetlenie przestrzeni wokół nóg. Po włączeniu zapłonu, pas świateł oraz oświetlenie wskaźników staje się intensywniejsze a wszystkie pozostałe źródła światła przyciemniają się do indywidualnie ustawionego poziomu. Po wyłączeniu silnika wszystkie źródła światła zwiększają intensywność, aby ułatwić orientację. Jest to więc element jakim zachwycałem się w Mercedesie klasy S.

Zajmuję zatem miejsce za kierownicą i… lepiej nie trzeba. To ja jestem „dowódcą jednostki” i wszystko jest zorientowane na mnie. Wychodząc od centralnej pozycji kierowcy, deska rozdzielcza lekko unosi się po obu stronach wskaźników w kierunku przedniej szyby. Taki układ znacznie poprawia ergonomię. Konsola środkowa cechuje się niezwykłą przejrzystością i łatwością obsługi. Wbudowano w nią dobrze widoczny system Infotainment, pod nim znajduje się panel klimatyzacji. Ponieważ konsola między kierowcą a pasażerem wznosi się w kierunku systemu Infotainment, dźwignia zmiany biegów DSG również znajduje się dość wysoko, co jest korzystne pod względem ergonomii.

ajmuję zatem miejsce za kierownicą i… lepiej nie trzeba. To ja jestem „dowódcą jednostki” i wszystko jest zorientowane na mnie. Wychodząc od centralnej pozycji kierowcy, deska rozdzielcza lekko unosi się po obu stronach wskaźników w kierunku przedniej szyby

Zachwycający jest wyświetlacz wielofunkcyjny (umieszczony przed kierowcą jako zegary obrotomierza i prędkościomierza) z interaktywną formą prezentacji informacji – Active Info Display. Ponieważ jednak warto go dokładnie przedstawić. nie będę opisywał go w niniejszym teście, ale polecam osobny materiał umieszczony TUTAJ.

Słowem sportowy sznyt w modelu kombi.

W drogę…

Nie zastanawiam się więcej ani chwili. Naciskam przycisk uruchomienia silnika, systemem mode przystosowuję wszystkie nastawy do jazdy sportowej, jeszcze tylko paruję telefon z systemem Bluetooth i… w drogę. Przełącznikiem dźwigni zmiany biegów ustawiam na D (Drive), dodaję gazu i zaczynam delikatnie toczyć się w kierunku wyjazdu z Warszawy. Wprawdzie silnik ma zaledwie 150 KM, ale.. „konie Diesla są warte więcej niż konie wersji benzynowej”.

Jest to efekt wysokiego momentu obrotowego (w silniku 2,0 TDI 150 KM wynosi on 340 Nm), który dostępny jest już w niskich prędkościach obrotowych. Jeżeli porównamy identyczne wersje wersje ppod względem mocy (2,0 TDI – 150 KM i 1,5 TSI – 150 KM/250 Nm) zauważymy, że diesel jest nieznacznie szybszy. Jednakże nie osiągi są w tym modelu najważniejsze, choć trzeba przyznać, że prędkość maks wynosząca 218 km/h i przyspieszenie 0-100 km/h wynoszące 8,9 sek nie dają powodow do narzekań.

Nie zastanawiam się więcej ani chwili. Naciskam przycisk uruchomienia silnika, systemem mode przystosowuję wszystkie nastawy do jazdy sportowej, jeszcze tylko paruję telefon z systemem Bluetooth i… w drogę.

Najważniejsze jest, że srednie zuzycie paliwa mimo duzych gabarytów (dł/szer/wys – 4766/1832/145) i sporej masy (1650 kg z kierowcą) zadawala się dość umiarkowanym zuyciem paliwa. Wprawdzie na trasie nie zużywal on jak podaje katalog 4 l/100 km, ale 5,2 l/100 km, jednakże biorąc pod uwagę zbiornik o pojemności 66 litrów możemy po zatankowaniu pelnego baku na granicy dojechać do Franfurtu nad Menem i z powrotem, albo na jednym tankowaniu dojechać od granicy w Chyżnem do Dubrownika w Chorwacji. Dodatkowym plusem jest fakt, że podczas jazdy (nie jechałem szybciej niż 180 km/h), przy żadnej prędkości nie czułem ani niestabilności na drodze, ani dyskomfortu akustycznego.

Ale to przecież fantastyczny kombi

Wprawdzie niektóre duże kombi nie robią na mnie korzystnego wrażenia, gdyż przypominają „mały autobus” i nijak nie odpowiadają standardowi jaki oferuje limuzyna, ale w Passacie Variant obecnej generacji jest inaczej. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że obecny Passat kombi to dla mnie utożsamienie poręczności i uniwersalizmu. Nie dość, że nadwozie ma efektowny, indywidualny styl, to dodatkowo w niczym nie ustępuje limuzynie pod względem wystroju wnętrza. W Passacie kombi nie ma już bowiem gorszego obiegu powietrza (gorsze nagrzewanie), niestabilnego mocowania tylnych foteli które trzeszczą podczas jazdy, czy gorszej akustyki we wnętrzu. Także wykończenie i zagospodarowanie wnętrza w niczym nie ustępuje klasycznym limuzynom. Dodatkowo różnicą jest… wygodniejsza pozycja jadących z tyłu i uniwersalność przestrzeni bagażowej (dłuższa i wyższa forma dachu).

Jeżeli jednak potrzebujemy przewieźć większy ładunek (a maksymalna pojemność to 1780 litrów) wystarczy po otwarciu klapy tylnej pociągnąć za uchwyty umieszczone na bokach bagażnika, a tylna kanapa samoczynnie się składa.

Wystarczy otworzyć klapę bagażnika, aby zobaczyć przestrzeń ładunkową o pojemności 650 litrów (!). Ważne też, że bagażnik ma proste kubistyczne kształty i bez problemu możemy wykorzystać całą przestrzeń na upakowanie bagaży. W przypadku przewozu dłuższych przedmiotów jak chociażby nart, jest możliwość złożenia środkowej części tylnej oparcia i włożenia dłuższych przedmiotów, przy pozostawieniu dwóch wygodnych foteli po bokach. Jeżeli jednak potrzebujemy przewieźć większy ładunek (a maksymalna pojemność to 1780 litrów) wystarczy po otwarciu klapy tylnej pociągnąć za uchwyty umieszczone na bokach bagażnika, a tylna kanapa samoczynnie się składa.

Asystenci rodem z VW

Pisząc test Volkswagena zawsze muszę wspomnieć o elektronicznych asystentach podróży. Teraz nie będzie inaczej. Jednakże zamiast powielać informację o posiadanych urządzeniach Front Assist, Park Assist, czy hamulcu Multikolizyjnym dzisiaj wspomnę o urządzeniu wprost stworzonym do tego kombi: o Trailer Assist.

W przypadku przewozu dłuższych przedmiotów jak chociażby nart, jest możliwość złożenia środkowej części tylnej oparcia i włożenia dłuższych przedmiotów, przy pozostawieniu dwóch wygodnych foteli po bokach

Cofanie z przyczepą jest wyzwaniem nawet dla doświadczonych kierowców. Dlatego Volkswagen wprowadził w Passacie, jako pierwszy producent samochodów na świecie, system wspomagający, który ułatwia manewrowanie z przyczepą: Trailer Assist. Aby wjechać samochodem z przyczepą tyłem we wjazd, kierowca musi zatrzymać się w odpowiednim miejscu, włączyć bieg wsteczny i aktywować system przyciskiem. Na wyświetlaczu komputera pokładowego przedstawiony zostaje aktualny i możliwy promień jazdy w oparciu o algorytmy obróbki obrazu z kamery cofania, która obserwuje i ocenia kąt załamania dyszla przyczepy. Przy użyciu dźwigni regulacji lusterek, która w tym przypadku działa jak joystick, kierowca może płynnie ustawić kierunek jazdy zestawu samochód + przyczepa. Passat przejmuje polecenia zmiany kierunku, wybrane przez kierowcę joystickiem regulacji lusterek, a sam kierowca wciska tylko pedał gazu i hamulca. Passat przyjmuje właściwy kierunek dzięki automatycznej ingerencji w elektromechaniczne wspomaganie układu kierowniczego. Kierowca może w każdej chwili skorygować kierunek korzystając z pokrętła do regulacji lusterek. O genezie powstania systemu czytaj TUTAJ

Dla kogo…

Naprawdę jest to uniwersalny samochód dla każdego. Miłośnicy wersji kombi będą zachwyceni. Miłośnicy stylu i elegancji docenią urok Passata R Line. Jedynym minusem jest cena. Wersja Highline tego pojazdu to koszt 133 390 zł. Prezentowany model posiadał dodatkowo m.in: lakier metalik (2610zł), czy pakiet stylistyczny R line (4150 zł), tym samym cena modelu zbliża sie do 140 000 zł. Tak więc jest to samochód spełniający weymagania każdego, kto… ma wolne 140 000 zł.

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?