Test Renault TWIZY – powiew ekstrawagancji

Ten prowokacyjny, ultramobilny środek indywidualnego transportu wprowadza powiew ekstrawagancji do świata motoryzacji. Nie jest to pierwszy projekt, którym Renault wyprzedziło konkurentów, a nawet potrzeby klientów. Podobnie było już w przypadku Twingo i Espace. Tyle tylko, że tamte modele wyznaczały jedynie kierunek rozwoju karoserii samochodowych, a TWIZY reprezentuje nową koncepcję miejskiej motoryzacji.

Już od pierwszych szkiców pojazd był zaplanowany jako ultranowoczesna wersja dla dwóch osób (TWIN), intuicyjna i prosta w użyciu (EASY). TWIZY, będący połączeniem tych nazw, zaprezentowany po raz pierwszy na Salonie Samochodowym we Frankfurcie w 2009 roku jako awangardowy pojazd koncepcyjny, a do sieci sprzedaży Renault trafił we Francji w roku 2012.  Przebywając w Paryżu wielokrotnie widziałem te modele na ulicach i zauważyłem, że TWIZY zużytkowują zarówno mężczyźni jak i kobiety, osoby młodsze i starsze, oraz użytkownicy indywidualni i firmy. Tak więc TWIZY nie ma swojej ściśle określonej grupy docelowej oprócz tych, którzy poszukują pojazdu nietypowego, dostarczającego silnych wrażeń, oszczędnego i przyjaznego dla środowiska.

Dzisiaj mamy okazję zobaczyć jak to jest być użytkownikiem takiego modelu.

TWIZY oferowane jest w trzech rodzajach wykończenia: Urban (maksymalny poziom bezpieczeństwa i komfortu już w podstawowej wersji), Color (bardziej wyszukany design i bogatsza kolorystyka) oraz Technic (pełne elegancji, czarno-białe nadwozie, aluminiowe obręcze kół i metalizowany lakier w standardzie). Od wersji najbardziej dyskretnej do najbardziej „fun”, nadwozie może być wykończone w kolorach: białym, czarnym, szarym, czerwonym, a nawet może być dwubarwne. W dostępnej w wersji Color palecie 3 kolorów: dach, drzwi (montowane w opcji), pokrywa schowka w desce rozdzielczej oraz tapicerka siedzeń mogą być wykończone w kolorze czarnym, niebieskim, czerwonym lub zielonym. Tak samo w przypadku aluminiowych obręczy kół, które są kolorystycznie powiązane z powyższymi elementami. Dzięki pakietowi TWIZY Color każdy znajdzie dla siebie styl, który mu najbardziej odpowiada. W wersji wykończenia Technic króluje sięgająca najdrobniejszych szczegółów nowoczesność, od karbonowego motywu na naklejkach, poprzez białe akcenty na oparciu przedniego fotela, po chroniący przed promieniami UV przezroczysty dach.

Poręczny jak skuter, ale… bezpieczniejszy

Mamy więc pojazd z dachem, który ma większość zalet skuterów, tyle tylko, że cztery koła zapewniają znacznie większą stabilność niż dwa lub trzy koła. Dodatkowo zawieszenie i układ hamulcowy z 4 tarczowymi hamulcami o unikalnej konstrukcji opracowano w dziale Renault Sport Technologies. Jego nadwozie o sympatycznym wyglądzie i nietypowych proporcjach stanowi prawdziwą „kapsułę bezpieczeństwa” z 2 pełnowymiarowymi miejscami, a uzupełnieniem zabezpieczeń jest poduszka powietrzna kierowcy i pasy bezpieczeństwa na obu siedzeniach. Dzięki dostępnym w opcji i chroniącym przed niepogodą drzwiom (ramka z szybami z pleksi jest dokręcana, co pokazano na zdjęciach), TWIZY skutecznie zabezpiecza pasażerów także przed złymi warunkami atmosferycznymi i przeciągami. Pojazd wyposażono w 2 schowki w desce rozdzielczej: 3,5-litrowy oraz 5-litrowy, zamykany na klucz, z gniazdem 12 V. Za oparciem fotela pasażera znajduje się bagażnik oferujący dodatkowe 31 litrów pojemności

Technicznie to… minimalizm

Wybór zespołu projektowego podwozia pojazdu trwał bardzo krótko: biorąc pod uwagę centralne umiejscowienie silnika (jak w Clio V6) było oczywiste, że realizację projektu należy powierzyć skutecznej i sprawnej ekipie. W usytuowanej w południowej części regionu paryskiego miejscowości Les Ulis, w dziale Renault Sport Technologies, przystąpiono do wymagającego wyjątkowych kwalifikacji zdefiniowania właściwości jezdnych pojazdu. Nie przeszkodził tu brak wzorców w tym zakresie. Na sukces przedsięwzięcia złożyło się bogate doświadczenie nabyte w wyścigach, wykorzystanie poprzednich projektów pojazdów sportowych oraz ogromne zaangażowanie zespołów w biurach projektowych i warsztatach. Firma Renault Sport Technologies podjęła się wykonania 80% ogółu prac badawczych (100% prac dotyczących układu jezdnego). Przy projekcie TWIZY wykorzystane zostało całe doświadczenie Renault w zakresie bezpieczeństwa: testy zderzeniowe, cyfrowe wymiarowanie elementów, zatwierdzanie rozwiązań na stanowiskach badawczych Grupy Renault, tysiące kilometrów testów drogowych. Założenia techniczne Renault były w przypadku TWIZY bardzo ściśle przestrzegane, wykraczając daleko poza aktualnie obowiązujące dla czterokołowców przepisy.

Szable w dłoń i na koń…

Mając dość szeroką wiedzę na temat modelu, wsiadam do niego, przekręcam kluczyk w stacyjce, z lewej strony kierownicy wybieram kierunek jazdy D, zwalniam hamulec ręczny i… ruszam.

TWIZY stanowi niespotykane dotąd rozwiązanie w zakresie indywidualnego transportu miejskiego dla 1 lub 2 osób. Dzięki swej ultrakompaktowej budowie (2,34 m długości i 1,24 m szerokości) oraz bardzo nisko umieszczonemu środkowi ciężkości, TWIZY potrafi bez trudu przemykać się po mieście i zaparkować dosłownie wszędzie. Tam gdzie normalny pojazd nie ma szans „przytulić się” do innych pojazdów czy budynków, TWIZY ze względu na swą wielkość (Toyota Aygo z segmentu A ma długość 3,46 cm, szerokość 1,62 cm i rozstaw osi – 2,34 cm), bez problemu wszędzie się „wpasuje”.

Dodatkowo dzięki panoramicznemu polu widzenia, cienkim słupkom przedniej szyby, otwartej konstrukcji nadwozia i średnicy zawracania wynoszącej zaledwie 6,8 m, wszelkie manewry stają się dziecinnie proste. Dla porównania podam, że wspomniany „miejski maluszek” Toyota Aygo ma średnicę zawracania 9,6 metra.

Niestety nie wszystko jest tak bajkowe i mile. Pojazd jest plastikową kapsułą przypominającą hotele Formuly1 we Francji, czy popularne TOI TOI. W związku z tym mamy „plastikowy komfort” deski rozdzielczej, podłogi i miejsc siedzących (miękka gąbka tapicerska obszyta skórą ekologiczną jest naklejona na plastikową bazę). Otwarte wnętrze (drzwi są jedynie delikatną zasłonką, a forma szyb –czy raczej zamykanych na zamek błyskawiczny płacht miękkiego plexiglasu- to zdejmowana nakładka) sprawia wrażenie jakbyśmy byli na rowerze, czy skuterze i odczuwamy, a raczej słyszymy i czujemy, cały „ruch uliczny”. Ponadto totalny brak wytłumienia powoduje, że nie tylko dociera do nas hałas opon na nawierzchni (koła to 125/80R13 przód i 145/80R13 tył), ale także charakterystyczny „gwizd” silnika elektrycznego. Dodatkowym mankamentem jest przejazd przez nierówności i dyskomfort wynikający z braku resorowania i wytłumienia jak w klasycznym samochodzie. Brak resorowania szczególniee odczuwany był przy przejeździe przez progi zwalniające.

To niezbyt korzystne wrażenie „plastikowego wnętrza” najbardziej odczuwalne jest gdy po raz pierwszy przesiadłem się z samochodu osobowego. Jednakże codzienne użytkowanie TWIZY pozwala zapomnieć o niedogodnościach i przyzwyczaić się, ze nie jest to przecież tradycyjny samochód.

Jednakże gdy jedziemy po uliczkach Starego Miasta to… poezja. Przecież jadąc wolno nie słyszymy, ani szumu opon, ani silnika. Widzimy tylko ogromne zaskoczenie i sensację. Tak ogromnego zainteresowania moim samochodem nie pamiętam od czasu jazdy Avantime (zresztą też Renault). Kiedy podjechałem na krakowski Kazimierz, aby zrobić zdjęcia w mieście (wcześniejsza sesja była przy budynkach w stadninie koni – ekologia!), od razu zaczęły się pytania i sesje zdjęciowe przy moim TWIZY. Co warte podkreślenia, interesowali się nim zarówno Polacy jak i Obcokrajowcy. Żeby nie robić konkurencji memu Stołeczno Królewskiemu Miastu Kraków musiałem więc szybko odjechać.

A jak wygląda jazda i eksploatacja?

ŁADOWANIE – Pełne ładowanie akumulatora o pojemności 6,1 kWh trwa -wg producenta- 3,5 godziny. Ponieważ nigdy nie miałem okazji ładować tak rozładowanego akumulatora można to przyjąć za dane, chociaż w moim przypadku ładowanie akumulatora w stanie naładowania 32% (po podłączeniu wtyczki informacja o stopniu naładowania jest na wyświetlaczu prędkości) do 98% wyniosło 2 godziny. Co ważne, ładujemy integralnym kablem umieszczonym z przodu pojazdu (kabel ma 3 metr długości) z domowego gniazdka 230 V.

ZASIĘG – Deklarowany przez producenta zasięg wynoszący 100 km, jest tylko pobożnym życzeniem. Gdy odebrałem samochód i zacząłem „efektowną eksploatację” szybko okazało się, że zasięg wynosi tylko 65 km. Trzeba jednak przyznać, że ważący 470 kg samochodzik mający silnik o mocy 11 KM i momencie obrotowym 57 Nm (stałym od 0 do 2100 obr/min) jest faktycznym konkurentem dla wielu klasycznych modeli (0-45 km/h – 6,1 sek) i warto było „utrzeć nosa” dumnym niedowiarkom.

W czasie kilkudniowej eksploatacji, „gdy emocje już opadły” i zacząłem normalnie eksploatować pojazd okazało się, że zasięg wynosi ok 75-85 km. Tyle tylko, że nie przekraczałem 60 km/h (maksymalnie jechałem na prostej 84 km/h), a podczas jazdy maksymalnie wykorzystywałem topografię terenu, aby przy jeździe „na luzie” i podczas hamowania doładowywać energie.

KOSZTY JAZDY – Przyjmując, że samochodzik ma zasięg 70 km, a do przejazdu tego odcinka potrzebujemy 6 kWh prądu pobieranego z gniazdka w garażu, można wyliczyć koszt na ok 3,6 zł. (1 kWh = 60 groszy). Tym samym przejazd 100 km to koszt ok 5,14 zł.

A koszty zakupu TWIZY? Tutaj zaproponowano dwie opcje:

  • Zakup modelu z akumulatorami – cena 53 200 zł
  • Zakup modelu bez akumulatorów – cena 33 900 zł.

W tym drugim przypadku wynajmujemy akumulatory płacąc czynsz miesięczny. Czynsz ten dla wynajmu na 36 m-cy i przebiegu rocznego do 7500 km wynosi 249 zł (10 tys km – 269 zł).

Dla kogo?

Jest to fantastyczny i tani środek transportu idealny w dużych miastach typu Paryż, Berlin, czy Rzym. Dodatkowo atutem jest napęd elektryczny, co pozwala na korzystaniu z wielu zniżek w użytkowaniu pojazdu. Niestety musimy przyjąć, że jest to pojazd sezonowy tak jak skutery, gdyż raczej nie wyobrażam sobie jazdy w Polsce podczas nawet minimalnej warstwy śniegu na drodze. Ponieważ jednak widziałem w Mediolanie skutery jeżdżące także podczas opadów śniegu, można przypuszczać, że dla mieszkańców południa Europy jest to idealne rozwiązanie.

No i jeszcze cena modelu. Niestety po raz kolejny okazało się, że nic co jest porządne nie jest oferowany za półdarmo. Tanie modele będą zapewne dopiero po realizacji pomysłu premiera Morawieckiego.

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski


Więcej na temat samochodów RENAULT dowiesz się u naszego Partnera

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?