Test JEEP Grand Cherokee – nie róbcie ze mnie wielbłąda

Samochody SUV w ostatnich dziesięciu latach ewoluowały i styl rasowej terenówki zmienił się w formę „terenowo-sportowego coupé”. Jednakże budowa takiego nadwozia w przypadku amerykańskiego JEEPa Grand Cherokee wyglądałaby jak kowboj przemierzający prerię na wielbłądzie. To jest klasyka i taką pozostanie..

Amerykanin, któremu wszczepiono włoskie geny

Kilkanaście lat temu popularne było stwierdzenie „włoski western”, będące synonimem tego jak styl „amerykańskiej legendy dzikiego zachodu” spłaszczono przez Włochów do poziomu europejskiego widzenia świata, co uczyniło z filmu groteskę. W przypadku Jeepa jest jednak całkowicie inaczej.

Wprawdzie obecnie Jeep należy do włoskiego koncernu Fiat, ale jego rozwój nijak nie przypomina „włoskiego westernu”.

Po pierwsze. Jeep jest bez wątpienia największą legendą terenową na całym świecie, wszyscy producenci od niego uczyli się stylu tworzenia samochodów SUV i nikt mu tego nie odbierze.

Po drugie. Włosi nie ingerowali w styl samochodu, jego układy zawieszenia i napędu. Jedyne na czym się skupiono, to dział z którego słyną włoscy designerzy: na dostosowanie detali karoserii i wnętrza do wymogów klienta poszukującego piękna, luksusu i elegancji.

JEEP – Amerykańska legenda

Marka Jeep swój początek wzięła od samochodu Willys który powstał na potrzeby wojska w II wojnie światowej. Po wojnie szybko okazało się jednak, że taki uniwersalny samochód jest chętnie wykorzystywany na co dzień i w USA rozpoczęła się sprzedaż cywilnych pojazdów. Zdecydowano się na ofertę modeli użytkowych/dostawczych, „ucywilizowanych wersji wojskowych Willys” i osobowych wersji kombi o nieco wyższej karoserii i zawieszeniu rodem z wojskowego protoplasty (pierwszy model tej serii, z roku 1950, nazwano nawet Willys Station Wagon, czyli Willys kombi).

To właśnie ta ostatnia droga rozwoju zaowocowała stworzeniem wersji Wagonner, uznanego za jednego z pierwszych SUV-ów (rok 1963), a w wyniku jego ewolucji Cherokee Chief (rok 1974) i późniejsze narodziny rodu Cherokee (rok 1984). Ogromne zainteresowanie tymi modelami, a także uwielbiane przez Amerykanów megalomania i wielkość, zaowocowało stworzeniem w roku 1992 wersji Grand Cherokee. Model ten, jak sama nazwa wskazuje, miał zarówno cechy amerykańskiego stylu życia w trudnych warunkach (w końcu Cherokee to angielska nazwa indiańskich plemion Czirokez), jak i większego komfortu (Grand).

Ten pierwszy na świecie duży SUV zrobił oszałamiającą karierę. Okazało się, że luksusowy model przypominający limuzynę, ale pozwalający wjechać w miejsca niedostępne dla limuzyny, to strzał w dziesiątkę.  Pomysł szybko podchwycił m.in. Mercedes który w roku 1997 zaprezentował model ML (zdobył on tytuł North American Truck of the Year 1998). W efekcie w roku 1999 na drogi wyjechała druga generacja Grand Cherokee, która była ładniejsza stylistycznie i jeszcze lepiej wykończona. Dalsza ofensywa producentów z Europy (BMW X5 – 1999, Audi Q7 – 2003) wymusiły kolejną zmianę modelu Grand Cherokke w roku 2005. Jednakże prawdziwą rewolucją jest model który na drogi wyjechał w roku 2010, który w roku 2014 poddano liftingowi, a który właśnie mamy okazję prezentować.

Włoska sztuka użytkowa: karoseria i wnętrze

Po zaangażowaniu się włoskiego koncernu w firmę Chrysler, Grand Cherokee 2014 poddane zostało restylizacji w kierunku jeszcze bardziej ekskluzywnego wyglądu oraz możliwości zidentyfikowania wersji modelowej już na pierwszy rzut oka. W efekcie osłona chłodnicy jest teraz niższa, obrys świateł głównych uległ wydłużeniu, a nieco podwyższony zderzak przedni lepiej akcentuje gniazda lamp przeciwmgielnych. Zmiany te przydają Grand Cherokee sportowej elegancji  z zachowaniem charakterystycznych dla Jeep’a markowych motywów.
Główną zmianą stylistyczną Grand Cherokee 2014 są też standardowe reflektory Bi-ksenonowe (HID) wraz ze światłami LED do jazdy dziennej. Zmiany nie ominęły też części tylnej – w postaci większych niż dotychczas świateł tylnych w technologii LED, powiększonego spojlera o zwiększonej skuteczności, nowego kształtu zderzaka oraz przeprojektowanej pod kątem lepszej widoczności klapy tylnej.

Kolejnego poprawienia ideału doczekaliśmy się w modelu w roku 2017. Wtedy to pojawił się model prezentowany w teście – Edycja specjalna „Night Eagle”.  Cechuje się on wyróżniającym się stylem zewnętrznym, który dodatkowo podkreślają czarne stylizowane elementy, a także kompletnym wyposażeniem standardowym. Osłonę chłodnicy wykonano w stylu Gloss Black, a siatkowana tekstura „grilla” została wykończona platynowym chromem. Obramowania przednich lamp również połyskują czernią, a unikalny wygląd przodu tego samochodu to zasługa specjalnej wstawki w dolnym pasie przednim w kolorze Gloss Black. Tę samą barwę mają listwy przy szybach oraz emblematy „Jeep” i „4×4″, podkreślając mrocznego ducha tej specjalnej wersji. Night Eagle porusza się na kołach z 20-calowymi aluminiowymi obręczami kół wykończonymi czernią Gloss Black podkreślającymi agresywny charakter tego modelu.

Jednakże to co najbardziej wyróżnia model GRAND CHEROKEE po podjęciu współpracy z projektantami z Włoch to wnętrze, a zastosowanie wysokiej jakości materiałów oraz specyficznych kombinacji kolorystycznych zaowocowało widoczną poprawą standardu wykończenia wnętrza. W przypadku prezentowanego modelu, we wnętrzu znalazły się ekskluzywne skórzane siedzenia Capri Black ze wstawkami z perforowanego zamszu i czarnymi przeszyciami. Akcenty wewnętrzne w kolorze Gun Metal pojawiły się na desce rozdzielczej i na panelach drzwi. Podkreśleniem włoskiego stylu jest też kolorystyka tonacji tapicerki oraz kontrastujących z nią elementów na konsoli środkowej, desce rozdzielczej i kierownicy.

Uwagę zwraca również 8,4-calowy ekran dotykowy systemu Uconnect, oraz umieszczone poniżej pokrętła i przyciski audio oraz klimatyzacji, które są czytelne i łatwe w obsłudze. Niżej, w konsoli podłogowej znajduje się obszyty skórą selektor 8-biegowej przekładni automatycznej, pojemniki na kubki na napoje i „centrum dowodzenia napędem – Select Train”.

To tyle dla osób poszukujących stylu efektowanie wykończonej limuzyny. Teraz warto zwrócić uwagę na technikę, które stworzyła mit Jeepa.

Technologiczny majstersztyk

W przypadku silnika, w testowym modelu zastosowano turbodiesel V6 o pojemności skokowej 3,0 litrów generujący moc maksymalną 250 KM przy 4000 obr/min i moment obrotowy 570 Nm przy 2000 obr/min. Technologia Multijet II -wykorzystująca specjalnie zestrojone zawory elektromagnetyczne- umożliwia wykonanie nawet 8 wtrysków paliwa podczas jednego cyklu pracy, z możliwością kontroli profilu czasowego dwóch  kolejnych wtrysków głównych (IRS – Injection Rate Shaping). W porównaniu z tradycyjnym układem wtryskowym pozwala to ograniczyć zużycie paliwa i emisję spalin przy radykalnym obniżeniu poziomu głośności.

Silnik ten współpracuje z 8-biegową automatyczną skrzynią przekładniową, która potrafi zmieniać mapę przełożeń w trakcie jazdy, a manualny wybór przełożeń i sterowanie funkcją Electronic Range Select odbywać się może przy pomocy łopatek pod kołem  kierownicy.
To połączenie wysokiego momentu obrotowego w szerokim zakresie obrotów i zastosowanie ośmiu przełożeń pozwoliło nie tylko wyeliminować „turbodziurę podczas przyspieszania”, ale także zapewniło doskonałe osiągi. Ważący 2,4 tony GRAN CHEROKEE może jechać z prędkością 202 km/h, a przyspieszenie 0-100 km/h deklarowane przez producenta to tylko 8,2 sek. Najważniejsze zaś, że (deklarowane!!!) spalanie wynosi zaledwie 9,3 l/100 w mieście i 6,5 l/100 km na trasie.

Zatem ruszamy do testu…

Pierwsza część trasy przebiegała z Warszawy do Krakowa. Ustawiam więc przełącznik SELECT TRAIN (opis urządzenia – w dodatkowym tekście SEELC TRAIN – centrum dowodzenia napędem) na pozycję AUTO i dodaję gazu. Samochód dostojnie rusza i powoli toczy się w kierunku trasy wyjazdowej z miasta. Oczywiście po wciśnięciu pedału gazu „dostojeństwo” znika i rozpoczyna się szaleńczy pęd.

Na trasie, ogromny samochód (dł/szer/wys – 4822/1943/1781 mm) wzbudza respekt innych kierowców. Ja siedzę wysoko i doskonale widzę wszystkie zagrożenia na drodze. Ponieważ zaś test przypadł na okres upałów, burz i nagłych załamań pogody jak znaczne podmuchy wiatru, jazda była prawdziwą przyjemnością. Wszystkie szybsze Mercedesy, Audi, czy BMW musiały uznać wyższość… pogody. Ja zaś z dużo lepszą widocznością w czasie deszczu, samochodem nie czułym na podmuchy wiatru i niezawodnym napędem na cztery koła, czułem się jak król.

Dodatkowo silnik to prawdziwie magiczne pudełko, które potrafi nadać ciężkiemu Jeepowi nieprawdopodobnego przyspieszenia. Być może przyspieszenie 8,2 sek nie wydaje się szczytem marzeń, ale jadąc z prędkością 60 km/h i nagle deptając pedał gazu odczujmy „kopnięcie” jakie zapewnić może jedynie 570 Nm. Niestety zużycie paliwa na poziomie wskazanym przez producenta trzeba zaliczyć do bajek dla grzecznych dzieci. Gdy jechałem w miarę płynnie z prędkością nie przekraczającą 130-140 km/h, moja testówka potrzebowała 10,4 l/100 km. Jadąc na drogach krajowych z prędkością niższą niż 100 km/h zauważałem nawet wskazania 8,8 l/100 km.  Gdy jednak „wdepnąłem gaz”…. faktycznie model fantastycznie przyspieszał, a spalanie chwilowe pokazywało ponad 50 l/100 km.

Nie sprawdzałem dokładnie samochodu w mieście (przeprowadziłem jedynie krótki test pokazujący zużycie 11,1 l/100 km), gdyż… test odbywał się w okresie wakacyjnym i miasto nie gwarantowało „normalnego ruchu”.  

Nie skupiałem się też na jazdach typowo terenowych i nie wjeżdżałem na bagna, orne pole, czy błoto, bo… chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie robi tego samochodem za ok 300 000 zł.

Wprawdzie w ramach „testu off road”, przejeżdżałem przez koleiny zaschniętego błota wydrążone przez ciągniki rolnicze, czy błotniste rozlewiska na drogach gruntowych, ale… zapewne wielu czytelników uśmiechnie się na taki „test terenowy”. Ja jednak przypuszczam, że nikt z nabywców tego modelu nie będzie używał go w innych celach niż jazda po drogach szybkiego ruchu i drogach krajowych, oraz podjazd na stok narciarski, czy do zasypanej śniegiem daczy. Można jeszcze w lecie jechać na ryby po kamienistym brzegu górskiej rzeki, gdyż prześwit 218 mm i osłony podwozie sprawią, że także tam bezstresowo dojedziemy.

Fakt zaś, że kąt natarcia i zejścia to 26 stopni, co jest wartością lepszą w porównaniu z: VW Tuareg I (24,2; 19,9), Audi Q7 (25,4; 22,5)  czy BMW X6 (25,0; 22,1), oraz że głębokość brodzenia wynosi 508 mm, co przy wartości Audi Q7 -250 mm- jest wartością oszałamiającą, są raczej dla kupującego taki samochód mało istotne.

Liczy się raczej fakt, że jest to prawdziwa legenda JEEPa, że ma fantastyczny silnik i układy jezdne, oraz że ma wykończenie wnętrza na poziomie XXL

Jeżdżąc tym samochodem warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną cechę: fantastyczne współdziałanie elektroniki z kierowcą. Z jednej strony mamy pełną dowolność ustawienia najpotrzebniejszych dla nas wskazań wyświetlacza (zegar, zasięg, temperatura, kompas, wskazania skrętu kół kierowanych itd.) i ustawień samochodu (np. możemy ustawić, że zawsze po uruchomieniu silnika włączy się ogrzewanie fotela i wieńca kierownicy), a z drugiej strony jest doskonała „elektroniczna inteligencja” czuwająca nad jazdą. Ta elektroniczna inteligencja nie tylko nadzoruje martwe pole za samochodem, zatrzymuje pojazd na parkingu gdy zajdzie obawa uderzenia w przeszkodę podczas cofania, utrzymuje odległość od samochodu poprzedzającego w ramach aktywnego tempomatu, ale także automatycznie obniża i podnosi pojazd w zależności od prędkości jazdy gdy mamy zawieszenie pneumatyczne (niższy prześwit to niżej położony środek ciężkości, lepsza przyczepność i niższe spalanie).

Dla kogo?

Po pierwsze dla osoby którą stać na zakup samochodu za 280 000 zł, gdyż tyle kosztuje prezentowany model. Warto jednak zauważyć, że porównywalne Audi Q7 V6 272 KM, Mercedes GLE 350d 258KM, czy BMW X5 xDrive30d 258 KM kosztują od 290 000 do 320 000 zł, więc JEEP GRAND CHEROKEE z niższą ceną i znacznie bogatszym wyposażeniem to…. taniocha

Ponieważ jednak ani ja, ani większość z czytelników nie należy do osób kupujących takie „taniochy”, nie warto dyskutować, dla kogo jest to model idealny. Przynajmniej ja się tego nie podejmuję, gdyż byłaby to jedynie konfabulacja

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?