Test Renault Clio – uwodziciel, który potrafi to robić…

Czy zastanawialiście się jakie modele segmentu  B są najbardziej popularne? Zapewne wiele osób powie, że są to: VW Polo, Toyota Yaris, Opel Corsa i Skoda Fabia. O modelu Renault Clio pamiętać będą tylko nieliczni. Tymczasem…

Renault Clio I zostało po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowane w roku 1990 jako następca Renault 5. Pojazd wywołał tak duże zainteresowanie na rynku, że przyznano mu tytuł „Car of the Year”. Jego następca -Renault Clio II- wyjechał na drogi w roku 1998 i produkowany był do roku 2005, kiedy jesienią zaprezentowano Renault Clio III. Następcę modelu –Renault Clio IV- poznaliśmy jesienią w roku 2012.

Ta koncepcja „małego/wielkiego auta” spotkała się na całym świecie z ogromną sympatią klientów, a Clio -w ciągu ponad 25 lat sprzedaży- z ilością prawie 14 mln egzemplarzy jest najlepiej sprzedającym się francuskim autem wszechczasów. Właśnie ten super model postanowiliśmy przetestować…

Karoseria – prosty, ciepły, zmysłowy… po prostu fajny

Clio IV zaprojektowany przez Laurensa van der Ackera ma styl, który projektant scharakteryzował trzema słowami: prosty, ciepły i zmysłowy. W stosunku do poprzednich modeli nie zmieniła się jednak idea, która od początku przyświeca każdemu Clio: „zaoferowanie parametrów użytkowych charakterystycznych dla dużego, uniwersalnego auta, zamkniętych w kompaktowym i przystępnym cenowo formacie”.

Faktycznie linia stylizacyjna obecnego modelu Clio robi duże wrażenie. Aby zachować ideę małego/dużego samochodu, nie pokuszono się bowiem o stworzenie pomniejszonej wersji modelu z segmentu C. Zachowano stylistykę do jakiej przyzwyczajono nas w modelu Clio, ale obecnie sylwetka ma dodatkowo fantastyczny sportowy design.

Projektanci szczególnie starannie dopracowali proporcje bryły tego modelu: auto ma długość 4062 mm, szerokość 1732 mm (bez lusterek bocznych), wysokość 1448 mm i zawieszenie niższe o 45 mm od Clio III. Rozstaw kół został dodatkowo poszerzony (jest o 36 mm większy), a obniżone podwozie daje wrażenie doskonałej stabilności i aerodynamiki.  Clio wyróżnia się też mocno zarysowanymi nadkolami (podkreślają to przeprofilowania na przednim i tylnym błotniku, sprawiające wrażenie ich poszerzenia), a z profilu zwraca uwagę typowym stylem coupé z zamaskowanymi klamkami tylnych drzwi, wbudowanymi w słupek i standardowo oferowanym spojlerem.

Odczuciu dynamiki sprzyja także wysunięta do przodu przednia szyba i założona przez stylistów proporcja między dolną częścią nadwozia i szybami (2/3 blachy i 1/3 szyb).

Nie mogło oczywiście zabraknąć też stylizacji „ciężkiego tyłu”, który sprawia wizualne wrażenie pocisku pędzącego do przodu. W tym wypadku podkreślają to zarówno proporcje powierzchni nieprzeszklonych i szyby tylnej, jak również wąskie lampy zespolone, wokół których poprowadzono przetłoczenia.

Stylizacja tego modelu jest tak perfekcyjna, że podczas liftingu jaki przeprowadzono w roku 2016 zmieniono naprawdę niewiele. Przeprojektowany grill z umieszczonym na jego tle logo marki, podobnie jak dolna, wizualnie poszerzona część osłony chłodnicy, nadają jedynie przodowi auta tylko wyraźny akcent nowoczesności. Zmieniony został również dolny pas tyłu nadwozia, aby nadać tej części auta bardziej solidny wygląd. Bardzo ważną zmianą, podkreślającą stałe dążenie do perfekcji, jest też zwiększenie palety kolorów. Dzięki temu mamy kolor Czerwony Atakama (auto prezentowane w teście – opcja 2200 zł), który wydaje się wprost stworzony dla tego modelu.

Wnętrze dużego samochodu

To co przyczyniło się do stworzenia mitu małego/dużego samochodu to przede wszystkim zagospodarowanie wnętrza. Stąd też projektując Clio IV generacji, styliści nie decydowali się na żadne kompromisy. Dzięki przytulnemu i przestronnemu wnętrzu, materiałom wysokiej jakości i eleganckim wykończeniom, Renault Clio IV zapewnia przytulną atmosferę z klasą. Fotele dla siedzących z przodu zapewniają wygodną jazdę, a regulacja wysokości fotela kierowcy i ustawień głębokości/wysokości wolantu kierownicy zapewnia doskonała pozycję kierowcy. Ponadto wyprofilowanie tylnej kanapy, rozstaw osi (warunkujący komfort jazdy, siedzących z tylu) i wąska konstrukcja oparć foteli przednich, gwarantują wygodną podróż jadącym z tylu. Oczywiście nie będzie to model porównywalny z (pozycjonowanym piętro wyżej) Megane, niemniej dla młodej rodziny, czy osób samotnie korzystających z pojazdu z pewnością wystarczy. Przypomina mi się podróż jesienią 1994 z Krakowa do Paryża na Targi Samochodowe, jakie w czwórkę odbyliśmy Renault Clio I. Jak powiedziała mi wówczas Agata Szczech – dyr. PR Renault Polska – ten model Cię zaskoczy. Dzisiaj ponad 20 lat później muszę przyznać: Agata miałaś rację, ten model zaskakiwał i wtedy i dzisiaj…

W obecnym Clio już w podstawowej wersji,  zwraca uwagę jakość materiałów i doskonała stylistyka (kolorowe wstawki w tapicerce) oraz bogate wyposażenie (kierownica regulowana w dwóch płaszczyznach, kanapa dzielona w układzie 1/3 – 2/3, elektrycznie podnoszone szyby przednie, elektrycznie regulowane lusterka boczne, karta umożliwiająca dostęp i uruchomienie silnika
− są dostępne w standardzie w całej gamie. Clio IV generacji wyróżnia się spośród konkurencji

przednimi światłami Full LED „Pure Vision”, charakterystycznymi dla najnowszych modeli Renault ( w wersji Limited opcja za 2000 zł, w wersji Intens – standard).

Reflektory wykonane w technologii Full LED „Pure Vision” pełnią podwójną funkcję świateł mijania i świateł drogowych. Technologia ta poprawia zarówno estetykę auta, jak i poziom bezpieczeństwa dzięki większej o 20% mocy wiązki światła w porównaniu do reflektorów halogenowych, która jest przy tym mniej oślepiająca.

Pisząc o walorach wnętrza, warto także wspomnieć o przestrzeni bagażowej. W przypadku Clio wynosi ona 300 litrów, a po złożeniu tylnej ławki wzrasta do 1146 litrów (konkurenci oferują: Yaris – 286 litrów, Corsa – 265 litrów, P208 – 285 litów, Fabia – 330 litrów). Nie bez znaczenia jest także fakt, że nie ma problemów z kołem zapasowym w bagażniku. W Clio zastawano bowiem francuski patent podwieszenia koła zapasowego w koszyku pod bagażnikiem. W efekcie jadąc na wakacje, przy konieczności wymiany koła nie ma problemów z wyciąganiem wszystkich toreb z bagażnika i rozkładaniem obok stojącego samochodu.

W drogę…

Wsiadam do samochodu, uruchamiam silnik i na centralnym miejscu rozbłyska ekran Renault R-LINK Evolution. Cieszący się uznaniem ze względu na swoją wysoką jakość, czytelną grafikę i ergonomiczność, system R-LINK Evolution wykorzystuje wbudowany tablet z możliwością personalizacji, umożliwiający powiększanie, zmniejszanie i przesuwanie obrazu muśnięciami palców, tak jak w smartfonie.

Zastosowany R-LINK Evolution (taki model wyświetlacza mieliśmy także w testowanym Renault Captur, a jest on znacznie mniejszy niż stosowany w Megane) obejmuje:

  • ekran dotykowy o przekątnej 7” (18 cm), intuicyjny system poleceń głosowych i po raz pierwszy na rynku − ekran powitalny z możliwością personalizacji przez klienta, pozwalający na bezpieczną i prostą obsługę bez spuszczania drogi z oczu,
  • menu z 6 ikonami dającymi dostęp do 6 funkcji: Nawigacja, Multimedia, Wbudowany system łączności telefonicznej, Samochód, Usługi i Aplikacje oraz Ustawienia systemu,
  • nawigacja TomTom® z dostępem do internetu wraz z usługami LIVE, zapewniająca najlepsze na rynku informacje o ruchu drogowym w czasie rzeczywistym, co pozwala na optymalizację czasu przejazdu i zużycia paliwa oraz z komunikatami ostrzegawczymi Coyote Series,
  • połączenie z układem elektronicznym samochodu, zapewniające między innymi dostęp do zaawansowanej funkcji „ekojazdy”, Driving eco2, która analizuje styl jazdy kierowcy i podaje porady umożliwiające zmniejszenie zużycia paliwa;

Dokonuję więc podłączenia swego smartfonu z systemem, wybieram stację radiową i ruszam z Warszawy do Krakowa.

W modelu zastosowano silnik TCe 120 z manualną skrzynią biegów . Jest to silnik benzynowy z bezpośrednim wtryskiem paliwa, turbodoładowany, o mocy 120 KM i momencie obrotowym 205 Nm osiąganym już przy 2 000 obr./min. Są to zatem wartości jakich nie uzyskują wolnossące jednostki o pojemności 1,6 litra. Model ten dostępny był początkowo jedynie z 6-przełożeniową skrzynią biegów EDC (Efficient Dual Clutch), ale obecnie oferowana jest także manualna, 6-stopniowa skrzynia biegów. Skrzynia ta, stanowiąca uzupełnienie automatycznej skrzyni biegów EDC z podwójnym sprzęgłem, jest skierowana do klientów wyczulonych na koszty (cena wersji z automatem jest droższa o 6500 zł) i pragnących zachować pełną kontrolę nad sterowaniem zmianą biegów.

Jednostka ta zachowuje się jak klasyczne silniki turbo najnowszej generacji. Mamy wiec albo niewielkie zużycie paliwa wynikające z utrzymywania niskich obrotów i wykorzystywania charakterystyki momentu obrotowego, albo… walory prawdziwego turbo: gwałtowne przyspieszenia i porządnego „kopa”. Według danych katalogowych przyspieszenie 0-100 km/h wynosi 9,2 sek. i… jak sprawdzaliśmy ze stoperem jest to prawda (podczas testu wyniosło 9,1 sek, ale był to zapewne błąd pomiaru).

Wracając jednak do trasy, to pierwsze kilometry przebiegające drogami Warszawa – Łódź (A2)- Częstochowa -Kraków (A4) pozwoliły sprawdzić możliwości samochodu. Naprawdę odczucia są super. Dość powiedzieć, że średnia prędkość przejazdu wyniosła 95 km/h, a długotrwała jazda z prędkością ponad 140 km/h nie była żadnym dyskomfortem. Dyskomfortem była natomiast wizyta na stacji benzynowej. Podczas tej jazdy samochód zużył średnio 8,9 l/100 km.

Ponieważ dane katalogowe wskazują zużycie poza miastem 4,5 l/100 km musieliśmy sprawdzić, czy faktycznie jest to realne. Test przeprowadziliśmy na trasie Kraków-Nowy Targ-Krynica-Zabrzeż-Kraków i udało się zbliżyć do tej wartości (zużycie paliwa wyniosło 4,7 l/100 km). Tyle tylko, że bardziej niż prędkość i efektowne wyprzedzanie interesowały nas delikatna jazda i wykorzystywanie walorów drogi.

Na zakończenie warto też zauważyć bardzo dobrą przyczepność pojazdu. Jadąc trasą w górach staraliśmy się bowiem wykorzystywać ruch samochodu bez zbędnego hamowania i dodawania gazu, a to często wiązało się z szybkim przejazdem na zakrętach.

Niestety w mieście deklarowane wg katalogu 6,8 l/100 km okazało się nieosiągalne. Samochód spalał 7,8 l/100km.

Dla kogo?

Samochody segmentu B (zwane miejskimi maluchami) są dedykowane jako drugi samochód w rodzinie, a także dla młodych rodzin i osób mieszkających już bez dzieci, a nadal aktywnych zawodowo. Jako drugi samochód w rodzinie nie polecałbym wersji 1,2 turbo, ale dla młodych rodzin jak najbardziej. Nie dość, że mamy przestronne nadwozie, przy jednoczesnym manewrowaniu pojazdem jak klasyczną wersją miejską, to Clio 1,2 120 KM oferuje sportowe osiągi i daje ogromną frajdę z jazdy (albo spokojną jazdę i ekonomiczne zużycie paliwa). Tyle tylko, że za ten „sportowy styl” trzeba trochę zapłacić. Wersja wyposażeniowa Limited kosztuje 49 600 zł za model 1,2 73KM i aż 58 100 zł za prezentowany model 1,2Turbo. Tak wiec jako drugi samochód w rodzinie – w ciemno wersja słabsza, ale jako model podstawowy 1,2 turbo 120 KM nie zawiedzie nikogo.

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

 

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?