Test Skody Octavia kombi 1,0 – rozczarowanie

Przyznam, że dawno nie byłem tak rozczarowany testowanym samochodem. Może moje oczekiwania były zbyt wielkie, a może silnik 1,0 w Octavii to nieporozumienie?

Zanim przekażę Państwu me niezbyt korzystne spostrzeżenia o stosowaniu silniczka 1,0 w Octavii, najpierw chciałem pochwalić testowany model za styl i uniwersalność.

W zakresie stylistyki ŠKODY OCTAVII COMBI, która rok temu przeszła lifting, zmiany są widoczne już na pierwszy rzut oka.

Nowy przód z szerszą atrapą chłodnicy, który przez podział reflektorów głównych na dwa, został jeszcze poszerzony, daje bardziej męski i dynamiczny wygląd. Design z klinowatym cięciem i precyzją kształtów odwołuje się do motywów czeskiego kunsztu obróbki szkła. Grafika jest trochę podobna jak w nowym dużym SUV-ie, ŠKODZIE KODIAQ, jest jednakże zorientowana poziomo: zewnętrzne reflektory rzucają światła mijania, wewnętrzne, które ostrym zakończeniem dochodzą do atrapy chłodnicy, wytwarzają światła drogowe. Przez bezpośrednie dojście do atrapy chłodnicy i jednolitość światła powstaje graficzna całość, która nadaje OCTAVII indywidualną rozpoznawalność.

Precyzyjne, ostre prowadzenie linii, które cechuje stylistykę odmłodzonej ŠKODY OCTAVII COMBI, jest kontynuowane po bokach i z tyłu. Na powierzchniach nadwozia powstała dzięki temu intensywna gra światła i cienia, a dzięki subtelnym konturom nowo ukształtowany tylny zderzak ma czysty i pełen siły wygląd.

Tylne lampy są precyzyjnie osadzone w nadwoziu. ŠKODA dostarcza je w dwóch wersjach, które się różnią wyglądem i techniką. W lampach seryjnych LED-y wytwarzają światła pozycyjne i hamowania, w wyższej wersji lamp – niemal wszystkie światła. W wyższej wersji tylne światła pozycyjne w układzie „C” świecą teraz jednolicie całą powierzchnią, w górnym narożniku obie powierzchnie dzieli szczelina – szczegół, który tę grafikę jeszcze mocniej podkreśla.

Z powodu tych nowych rozwiązań stylistycznych długość  ŠKODY OCTAVII COMBI nieznacznie się zwiększyła i mierzy ona obecnie 4.667 mm. Rozstaw tylnych kół także jest szerszy (w testowym modelu o 20 mm), a zewnętrzna płaszczyzna tylnych kół dochodzi równo do boku nadwozia. Nie zmieniła się natomiast uniwersalność przestrzeni bagażowej. ŠKODA OCTAVIA COMBI oferuje bagażnik o pojemności 610 litrów, który w prosty sposób (po pociągnięciu za uchwyty na ściankach bocznych bagażnika) możemy powiększyć do 1740 litrów. Są to jedne z najlepszych wartości, jakie posiada model kombi w tym segmencie.

Wnętrze zmiany na plus

Wnętrze mocno odświeżonej ŠKODY OCTAVII COMBI zapewnia komfort i dobre samopoczucie. Jego stylistyka kontynuuje prowadzenie linii na zewnątrz: koncentruje się na poziomych liniach, co podkreśla wrażenie dużej przestronności. Powierzchnie i bryły są geometrycznie czyste i napięte. Przyrządy zegarowe są duże i czytelne, nowa grafika nadaje im jeszcze dodatkowego szlifu.

Odświeżona ŠKODA OCTAVIA udostępnia jadącym świat mobilnej komunikacji. Jej urządzenia infotainment należą do nowej generacji i w zakresie łączności oferują całkowicie nową funkcjonalność. Są łatwe w obsłudze i w różny sposób można je sprzęgać ze smartfonem i Internetem. Na pokład wnoszą nowe mobilne funkcje online’owe ŠKODY Connect, które się dzielą na dwie kategorie: Infotainment Online dla rozrywki i informacji oraz  Care Connect do pomocy i wsparcia.

Słowem zarówno stylistyka karoserii i wnętrza, oraz ich użyteczność robią bardzo pozytywne wrażenie. Wrażenie to zniszczył jednak silnik…

 

Silnik 1,0 TSI nie dla tak dużego samochodu

Jak wielokrotnie podkreślałem nie jestem wielbicielem silników trzycylindrowych. Ich praca w niskim zakresie obrotów pozostawia wiele do życzenia i nie jest tak płynna jak w wersjach czterocylindrowych. Wprawdzie ostatnie modernizacje tych konstrukcji sprawiły, że jednostki te nie pracują już jak kosiarka, ale w przypadku testowanej Octavii zaobserwowałem kolejną niedogodność. Zacznijmy jednak od początku.

W chwili gdy przywieziono mi do testu ŠKODĘ OCTAVIA jeździłem Volkswagenem Polo 1,0 DSG (więcej na temat tego testu piszemy w tekście  Test nowego VW Polo – wyrośnięty maluch). Przyznam, że silniczek 1,0 115 KM i skrzynia biegów DSG użyte w tym modelu przypadły mi do gustu, jako realizacja ekonomiki i dynamiki w samochodzie miejskim.

Kiedy wsiadłem do Octavii i pokonałem pierwsze kilometry poczułem wręcz zachwyt nad parametrami jazdy modelu. Po dodaniu gazu miał on „takiego kopa”, że Polo wydawał mi się prawdziwym autkiem dla ponuraka. Dopiero po dniu jazdy, z zaskoczeniem zauważyłem, że w modelu jest taki sam układ napędowy jak w Polo. Dalsze dni jazdy Octavią zweryfikowały jednak początkowy zachwyt…

  1. Po pierwsze średnie spalanie wyniosło 8,4 l/100 km (jeździłem głównie w mieście). Nie jest to wprawdzie dużo jak na samochód wielkości ŠKODY OCTAVIA, ale… w stosunku do będącego w tym czasie w teście Polo i danych katalogowych to przepaść (wg katalogu śr. spalanie to 4,8 l/100 km, a w mieście 5,7 l/100 km).
  2. Po drugie, jazda samochodem wcale nie była komfortowa, gdyż wykorzystanie „turbo-kopa” (który tak mnie zachwycił pierwszego dnia) wymagało jazdy na wyższych obrotach, co było dość głośne. Faktycznie prędkość maksymalna jest wysoka (wg katalogu 200 km/h), a przyspieszenie ważącego1270 kg pojazdu to tylko 10,2 sek, ale jest to efekt gwałtownego przyrostu prędkości wymuszonego turbodoładowaniem, a to niestety nie jest ani ciche, ani tanie.
  3. Po trzecie tym samochodem nie można jechać płynnie. Po ruszeniu mamy dwie fazy: wolne ruszanie i „turbo-kopa”. Jeżeli chcemy zaś delikatnie i płynnie ruszyć, mamy niezbyt efektowny klekot sinika na początku jazdy. Tak więc w moim przypadku jazda zawsze była dość energiczna (stąd tez zużycie paliwa).
  4. Po czwarte model Ambition 1,0 115 KM kosztuje 83 390 zł (manual) lub 91 390 zł (DSG), a wersja Ambition 1,4 150 KM kosztuje 88 170 zł (manual) i 96 110 zł (DSG). Różnice obydwu modeli to jednak nie tylko większa moc, ale przede wszystkim płynność jazdy. Ta płynność odbije się zaś na ekonomice spalania i… na komforcie psychicznym kierowcy.

Dla kogo?

Model ŠKODĘ OCTAVIA KOMBI jest naprawdę interesującym samochodem pod względem stylistyki, uniwersalności i rozwiązań technologicznych (w końcu to technika koncernu Volkswagen). Silnik 1,0 w tym modelu jest jednak sporym nieporozumieniem. Będąc dyrektorem firmy zakupiłbym ten samochód dla pracowników, gdyż zakup jest pewną oszczędnością dla budżetu firmy, jednakże gdybym miał zakupić model prywatnie nigdy bym się nie zdecydował na taki model. Nie zapewnia on oszczędności eksploatacji, komfortu jazdy, ani… przyjemności z eksploatacji. Tym samym silnik 1,0 zostawiam tylko dla małych modeli.

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

 

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?