Test INFINITI Q50 Hybrid – model który łamie wszystkie zasady

Do klasy samochodów Premium jak burza wdarły się dwie marki, wywołując prawdziwe zamieszanie wśród nabywców drogich pojazdów. Marki te to Lexus i INFINITI, a my mamy okazję przestawić prawdziwą „perłę w koronie INFINITI” – model Q50 Hybrid.

Samochody klasy Premium są zdominowane przez producentów z Niemiec i do niedawna liczyły się tylko Audi, BMW i Mercedes. Zaczęło się to zmieniać wraz z wprowadzeniem na rynek europejski marki Lexus, w której samochodach porzucono stylizację „made in Germany”, ale od czasu wprowadzenia na Starym Kontynencie marki INFINITI, „styl Premium” należy zdefiniować od nowa.

Styl Q50 – dostojny, odmienny… no ładniejszy i już

Nie ulega wątpliwości, ze stylistyka samochodu jest odbierana przez klientów bardzo indywidualnie. Samochody klasy Premium z segmentu wyższego, aby nie narażać się na niekorzystne odczucia klientów miały zatem, wypromowaną przez Niemców, stylistykę dostojną, spokojną i wzbudzającą szacunek. Jednakże z bryłą samochodu jest jak z doskonałą rzeźbą: powstaje wiele wspaniałych prac, ale jeżeli dzieło jest wykonane przez geniusza, wyrasta ponad konkurencję. To dlatego każdy wie jak wyglądają Pieta i Dawid Michała Anioła, popiersie Nefretete, czy posąg Wenus z Milo. W świecie samochodów doskonałych –czyli właśnie klasy Premium- takim projektem, który każdemu utkwi w pamięci jest właśnie INFINITI Q50. Model wyróżnia się bowiem oryginalnością, zwartą sylwetką i bardzo dynamicznymi liniami, zainspirowanymi kształtami występującymi w przyrodzie, a nie klasyczną trójbryłową karoserią, do jakie przyzwyczaili nas niemieccy konkurenci.

Przykładów tej idei można mnożyć

  • Charakterystyczny układ świetlny sprawia, ze reflektory Q50 (od czasu swojej premiery w prototypie Etherei z roku 2011), traktowane są prawie jak „oczy” samochodu. Wraz ze zmianami jakich ostatnio dokonano w modelu, reflektory LED mają kontur inspirowany kształtem ludzkiego oka, podkreślający charakterystyczne „spojrzenie” reflektorów INFINITI. Z kolei tylne światła zespolone LED, przejęte ze sportowego coupe Q60, mają smuklejszy kształt, dzięki czemu tył samochodu wydaje się subtelniej wystylizowany, mimo ostrzejszego konturu tylnych świateł widzianych w ciemności.
  • Trójwymiarowy, podwójny łuk grilla chłodnicy (ekspozycja w prototypach Essence, 2009 r. i Emerg-E, 2012 r.) jest zainspirowany japońską sztuką. Górny łuk nawiązuje do kształtu tradycyjnego japońskiego mostu, zaś łuk dolny prezentuje jego odbicie w wodzie.
  • Trójwymiarowy wygląd kraty wlotu powietrza z charakterystyczną fakturą został po zmianach, jakich obecnie dokonano, jeszcze mocniej uwydatniony za pomocą głębiej tłoczonych splecionych oczek tworzących siatkę grilla oraz jego chromowanego obramowania.
  • Sam wlot powietrza z dwoma łukami daje początek łagodnie poprowadzonej, lecz zarazem bardzo wyraźnie zaznaczonej dominującej linii „barku” na bokach nadwozia. Linia ta dotyka słupka C w kształcie półksiężyca (zaprezentowany pierwszy raz w prototypie Essence w 2009 r), który dodaje profilowi auta dynamiki i sprawia, że ten średniej wielkości sedan będzie zawsze natychmiast rozpoznawalny (jak przywoływane wcześniej rzeźby).
  • Ponadto drapieżność nadwozia zapewnia nowemu INFINITI Q50 jedną z najbardziej oryginalnych sylwetek wśród samochodów tej klasy. Inne zewnętrzne elementy stylistyczne, dzięki którym nadwozie prezentuje się tak efektownie, to przede wszystkim szerokie płaty drzwi nadwozia kontrastujące z wąskimi, walcowanymi ramkami szyb w słupkach „A” i „B”. Takie proporcje ułatwiają wsiadanie i wysiadanie oraz optycznie podkreślają przestronność wnętrza.

Ta smukła sylwetka nadwozia zapewnia świetną charakterystykę aerodynamiczną, ułatwiającą płynny opływ strug powietrza wokół górnych elementów nadwozia oraz pod spodem samochodu. W efekcie uzyskano niezwykle niski współczynnik oporu aerodynamicznego wynoszący 0,26, a dodatkowo Q50 charakteryzuje się niemal zerową siłą unoszenia tak przodu, jak i tyłu samochodu, co znacznie poprawia stabilność podczas szybkiej jazdy.

Wnętrze – kiedy komfort łączy się z kosmiczną technologią

Także wnętrze odbiega od stylu konkurentów. Pierwsze co zauważymy to „wrażenie podwójnego kokpitu”. Osiągnięto dzięki unikatowej desce rozdzielczej, która subtelnie przepływa z przodu „podwójną falą” oraz dzięki asymetrycznej sekcji środkowej. Miękkie krzywizny, kontrastujące ze sobą powierzchnie i wręcz wychuchane wykończenie zapraszają do wnętrza. Design tablicy przyrządów nowego Q50 kontynuuje kształt podwójnej fali. Jednocześnie fali tej nadano asymetryczny kontur, biegnący od góry środkowego wskaźnika przy kierownicy do szerokiej konsoli centralnej. Wszystkie najważniejsze przełączniki i wskaźniki znajdują się w bezpośrednim zasięgu kierowcy, który nie musi zmieniać pozycji za kierownicą. Dotyczy to przycisków, paneli dotykowych, głównego sterownika INFINITI oraz przełącznika trybu jazdy INFINITI.

Główne miejsce na centralnej konsoli zajmuje wyświetlacz systemu komunikacji i rozrywki INFINITI InTouch. To urządzenie, dzięki któremu we wnętrzu nowego Q50 dostępne są multimedialne urządzenia łączności i rozrywki. W odróżnieniu od konwencjonalnych interfejsów tego rodzaju, w modelu Q50 zastosowano dwa kolorowe pojemnościowe wyświetlacze dotykowe (górny ośmiocalowy LCD/VGA i dolny siedmiocalowy). System został pomyślany tak, aby w naturalny, logiczny sposób zespolić kierowcę z pojazdem i ułatwić korzystanie z multimediów oraz łączności. Na górnym ekranie wyświetlane są najczęściej używane funkcje i aplikacje, takie jak nawigacja, czy obrazy z kamer wokół samochodu, a na dolnym pojawiają się pozostałe informacje.

Inspiracją dla elementów wzornictwa kabiny pasażerskiej, akcentujących dynamikę obecnego modelu, było wnętrze sportowego coupe INFINITI Q60. Nowe koło kierownicy ma wyprofilowane miejsca, w których wygodnie układają się kciuki kierowcy. Zmieniony kształt kierownicy pozwala także intuicyjnie dotykać końcami palców łopatek zmiany biegów. Sportowy uchwyt drążka zmiany biegów ma nowy wzór i skórzane wykończenie, podobnie jak tablica przyrządów z podwójnymi ściegami. Dźwignia jest umieszczona na postumencie z nowym chromowanym wykończeniem, z logo INFINITI.

Mówiąc o wnętrzu nie można pominąć także… prac Agencji Kosmicznej NASA.  Konstruktorzy INFINITI wykorzystali bowiem badania przeprowadzone przez NASA, czego efektem jest fotel, który zaprojektowano odwzorowując pozycję ciała, jaką człowiek przyjmuje w stanie nieważkości. Badania NASA stwierdziły, że taka pozycja w najmniejszym stopniu obciąża ciało i kręgosłup, a w efekcie przebywanie w tej pozycji przez długi czas, nie sprawia jakiegokolwiek dyskomfortu. W ramach wspólnego programu badawczego INFINITI oraz laboratorium Yamazaki z Uniwersytetu Keio analizowano pozycję przyjmowaną podczas siedzenia, wykorzystując do tego symulator fotela i model szkieletowo-mięśniowy. Na podstawie tych badań inżynierowie INFINITI opracowali nową konstrukcję i nową strukturę przednich foteli Q50, które zapewniają lepsze podparcie kręgosłupa.

Testy dowiodły, że dzięki stałemu podparciu dla kręgosłupa, od miednicy aż po klatkę piersiową, o 15 procent poprawił się obieg krwi w ciele osoby siedzącej w tak opracowanym fotelu. To rozwiązanie sprawia, że teraz o wiele więcej osób będzie w stanie odbywać Q50 długie podróże bez zmęczenia. Sprawdzałem to jesienią 2015, jadąc non stop na trasie Kraków-Frankfurt i faktycznie mimo trasy 1000 km i ośmiu godzin w jednej pozycji, nie czułem nadmiernego zmęczenia.

Silnik i zawieszenie – technologia SF

W prezentowanym modelu zastosowano układ hybrydowy. Nie jest to jednak hybryda jaką znamy z Lexusa 300h. Układ hybrydowy INFINITI obejmuje wprawdzie spalinowy silnik benzynowy i silnik elektryczny z system Direct Response Hybrid®, ale idea powstania tego układu nie przyświecała jak w Lexusie 300h chorobliwej ekonomii i ekologii.

W skład układu wchodzi dwudziestoczterozaworowa jednostka benzynowa V6 DOHC o pojemności 3,5 l, wykonana w dużej mierze ze stopów aluminium, kompaktowy akumulator litowo-jonowy o laminowanej konstrukcji, a także inteligentny zespół sterowania Dual Clutch Control, obejmujący silnik elektryczny i dwa sprzęgła. Dzięki takiej konstrukcji istnieje możliwość oddzielenia silnika spalinowego od pozostałej części układu napędowego, a źródło energii elektrycznej dla silnika spalinowego i silnika elektrycznego można wykorzystywać w sposób najbardziej optymalny, co przekłada się na jeszcze oszczędniejszą jazdę (czyli jak w Lexusie 300h). Silnik V6 ma moc 306 KM i dysponuje maksymalnym momentem 350 Nm, podczas gdy nowoczesny silnik elektryczny o mocy 50 kW (co odpowiada 68 KM) osiąga moment 270 Nm (W Lexusie silnik 2,5 ma moc 181KM, silnik elektryczny 143 KM). W efekcie połączona moc użyteczna układu hybrydowego wynosi 364 KM (w Lexusie 223 KM), co zapewnia błyskawiczne przyspieszenie oraz niskie zużycie paliwa (wg katalogu średnie zużycie wynosi 5,9 l/100 km).

Doskonałe przyspieszenie jest możliwe przede wszystkim dzięki niemal natychmiastowej dostępności pełnego momentu obrotowego silnika elektrycznego (270 Nm), a jednostka V6 3,5 l zapewnia świetne osiągi w każdych warunkach jazdy.

Drugą, ważniejszą gdyż jedyną na świecie, innowacja techniczną jest system bezpośredniego kierowania adaptacyjnego DAS (INFINITI Direct Adaptive Steering). Ten, będący prekursorem przyszłych układów kierowniczych, które już niedługo staną się ważnym elementem umożliwiającym konstruowanie pojazdów w pełni autonomicznych, wykorzystuje system steer-by-wire. Oznacza to, że ruch kół kierowanych wymuszają silniki elektryczne, sterowane przez komputer otrzymujący informacje od koła kierownicy, oraz centrali sterowania silnikiem i zawieszeniem, a nie mechaniczne drążki kierownicze.

Standardowy tryb pracy adaptacyjnego układu kierowniczego DAS zapewnia dużo wyższą precyzję sterowania. Daje także kierowcy doskonałe wyczucie zachowania samochodu, na poziomie zbliżonym do konwencjonalnego układu kierowniczego. Układ w aktywny sposób zmienia przełożenia przekładni kierowniczej i siły wspomagania w zależności od prędkości jazdy i warunków na drodze. Podczas jazdy i manewrów z małą prędkością, np. w ruchu ulicznym lub w czasie parkowania, układ wybiera ustawienia, które maksymalnie zwiększają zwrotność i ułatwiają manewrowanie samochodem. Aby zwiększyć czucie auta podczas szybszej, sportowej jazdy, opory kierownicy stopniowo wzrastają pod wpływem działania poprzecznych sił G oraz przyspieszenia, tak jak dzieje się to podczas prowadzenia samochodu z konwencjonalnym układem kierowniczym.

System bezpośredniego kierowania adaptacyjnego DAS przekazuje ruchy kierownicy na koła znacznie szybciej i bardziej bezpośrednio niż klasyczny mechanizm kierowniczy. Odciąża przy tym kierowcę, ponieważ może dokonywać korekt samoczynnie i to w tempie nawet do tysiąca na sekundę. Układ pozwala kierującemu bardzo dobrze „czuć” zachowanie auta, ponieważ w sposób inteligentny i błyskawiczny przekazuje reakcje i impulsy związane z drogą i zachowaniem układu jezdnego. Kierujący zyskuje pewność prowadzenia i kontroli nad samochodem bez zbędnych wibracji i wstrząsów przenoszonych na kierownicę. Wyeliminowanie niepożądanych drgań przynosi kolejną istotną korzyść, jaką jest ograniczenie zmęczenia kierowcy.

Zastosowany w testowanym modelu system drugiej generacji, w odróżnieniu od poprzednio stosowanego w Q50, daje więcej możliwości regulacji precyzji i szybkości reakcji układu na ruchy kierownicą, zgodnie z indywidualnymi preferencjami kierującego.

Potencjał jaki niesie ze sobą układ kierowniczy DAS drugiej generacji zapewnia także większą swobodę ustawień i regulacji czułości sterowania oraz siły wspomagania, również ściśle według upodobań osoby zasiadającej za kierownicą.

W drogę…

Zasiadam zatem za kierownicą testowego Q50 i… czuję się jak w domu. Wprawdzie osoby pierwszy raz zasiadające za kierownicą tego modelu muszą „opanować działanie dwóch wyświetlaczy”, czy systemu klimatyzacji ale po użytkowaniu samochodu przez jeden dzień, wszystko jest banalnie proste. Ponieważ zaś jest to już mój piąty test modelem Q50 (co oznacza, że miałem już te samochody przez miesiąc i przejechałem nimi ok 7-8 tys. km,) nie czuję więc żadnej obawy. Po prostu naciskam na pedał gazu i… odczuwam radość z jazdy. I jeszcze jedno kocham Hybrydę.

Wprawdzie wielokrotnie powtarzałem, że hybryda jest dobra głównie do miasta, gdyż „elektroniczna inteligencja” tak wybiera układ napędowy, aby jak najwięcej pracował silnik elektryczny, ale to dotyczy innych hybryd. W przypadku INFINITI Q50 układ hybrydowy jest głównie po to aby zwielokrotnić siłę przekazywaną na koła. W przypadku ruszenia z miejsca mamy bowiem od razu moment obrotowy 270 Nm, czyli wartość niewiele mniejszą niż maksymalnie ma BMW 320i (290 Nm). Stąd też od chwili dotknięcia pedału gazu mamy potężny skok do przodu. Oczywiście głównym silnikiem jest V6, ale „elektroniczna inteligencja” tak dawkuje siłę napędową jednostek, aby zapewnić minimalne zużycie paliwa i jednocześnie zapewnić fantastyczny przyrost prędkości. Dość powiedzieć, że samochód ze startu zatrzymanego „setkę” osiąga w 5,1 sek (napęd na cztery koła w 5,4 sek).

Niestety nie ma co oczekiwać, że pojazd ten zużyje tyle paliwa co Lexus 300h. O ile bowiem podczas testu Lexusa 300h zużycie wyniosło w mieście poniżej 5 l/100km, a na trasie 7,5 l/100 km, to INFINITI ma dwa oblicza. Zresztą mówił to nawet kierowca Formuły I Sebastian Vetel: albo jedziemy delikatnie i ekonomicznie, albo naciskamy gwałtownie na pedał gazu, silnik otrzymuje dodatkowy zastrzyk mocy i czujemy się jak w samochodzie sportowym. Jak przekonałem się jeżdżąc najpierw w mieście, a potem przy energicznej jeździe na trasie średnie spalanie wyniosło 8,5 l/100 km. Tyle tylko, że na drodze Kraków-Kielce, w miejscu gdzie zazwyczaj wyprzedałem jeden samochód, INFINITI wyprzedzało trzy!!!. Zatem uzyskana wartość jest i tak bardzo niska. Pokusiłem się jednak o zbliżenie do wartości katalogowych (6,2 l/100 km). W tym celu ograniczyłem prędkość do 100-110 km/h i zrezygnowałem z wyprzedzania innych pojazdów, skupiając się tylko na ekonomizerem, który obrazuje czy w danej chwili „magazynujemy energię elektryczną”, czy też wykorzystujemy energię z benzyny. Starając się, aby strzałka była jak najczęściej na zerze (czyli jadąc z optymalnym wykorzystaniem paliwa) udało mi się zejść na 7,1 l/100 km. Tyle tylko, że okpione to było ogromnym skupieniem i pozbawiało radości z jazdy. Pozostaje zatem pytanie, czy ta hybryda służy do ekonomii, czy do radości z jazd. W mieście natomiast faktycznie często załączany jest silnik elektryczny (twierdzę nawet, że obecnie jest o częściej niż w poprzedniej generacji układu Hybrydowego) i zużycie paliwa tylko podczas jazdy w ruchu miejskim wynosiło 10 l/100 km (wg katalogu 9,5 l/100 km).

Dla kogo???

Po pierwsze musimy mieć świadomość, że model ten jest klasy Premium, więc adresatami są szukający modeli BMW 3, Audi A4, Mercedesa Klasy C, czy Lexusa IS.

Po drugie INFINITI Q50Hybrid (model Premium AWD kosztuje 230 000 zł) ma parametry jazdy, które odpowiadają tylko nielicznym modelom jak BMW 340 (cena 249 000 zł), czy Mercedes C 400 4MATIC (294 000 zł).

Po trzecie atutem tego auta jest fakt iż INFINITI Q50 to model odmienny od konkurentów, a przy tym rzadko spotykany. A przecież ktoś kto wydaje ponad 200 000 zł, nie chce powielać wymagań innych kierowców.

Po czwarte jest to HYBRYDA, a to w cywilizowanych miastach jest doceniane. Podobno zaś cywilizacja dochodzi do naszych miast…

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

 

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?