Test Suzuki SX4 S-Cross- nareszcie fajny crossover

Jak wielokrotnie pisałam w przypadku testów modeli crossover (testy zamieszczono poniżej), ten typ samochodu to nie jest moja bajka. To raczej samochodzik miejski o oryginalnym kształcie, który ma zalety i wady miejskich modeli.

Zalety to oczywiście znana z segmentu B doskonała poręczność w ruchu miejskim, oraz ekonomiczne spalanie i niewytężone silniki. Dodatkowo przewagą wersji crossover nad klasycznymi modelami segmentu B jest wyższa pozycja siedzących, przez co mamy lepszą widoczność i więcej miejsca na nogi. Wadą tych modeli, dokładnie jak w przypadku wersji segmentu B, jest gorsze zachowanie na trasie niż większych modeli kompakt, brak mocy w małym silniku oraz niższy komfort jazdy, ze względu na gorsze wyciszenie wnętrza niż w kompakcie i wynikający z wyższej karoserii dodatkowy opór powietrza.

Jak zaznaczyłem nie jestem wielbicielem tych modeli, ale podczas jednego z ostatnich testów, do modelu tej klasy wsiadła moja żona i po normalnym dniu jazdy (dojazd do pracy, zakupy itd.)… była zachwycona. To utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że nie jestem adresatem takiego modelu. A jednak…

Cud – jest model który mi się spodobał

Dodatkowo jako osoba mieszkająca w terenie podgórskim  mam czasami problem z opadami śniegu i z wyjazdem spod domu. O ile modele SUV mające napęd na cztery koła, a także małe pojazdy segmentu B (węższe koła, niżej usytuowany środek ciężkości) nie stwarzają problemów, to właśnie crossovery mają problem z pokonaniem wyjazdu spod domu. Oczywiście zima w ostatnich latach nie jest tak dokuczliwa, aby był to problem mający kluczowe znaczenie, ale… czasami zdarza się pech, są opady śniegu i problem gotowy.

Akurat w tym roku miałem szczęście i to z dwóch powodów. Po pierwsze w chwili gdy sypnęło śniegiem miałem wersje 4wd, a po drugie była to pierwsza eksploatacja Suzuki w gorszych warunkach drogowych. Zacznijmy jednak od początku…

Na początku lutego miałem zarezerwowany test modelu Suzuki SX4 S-Cross. Była to kolejna zimowa próba przeprowadzenia normalnej eksploatacji (zamiast chwilowego podjazdu w okolice narciarskich tras) celem sprawdzenia modelu w warunkach jazdy na gorszych nawierzchniach. Jeszcze w styczniu nic nie zapowiadało, że uda się przeprowadzi test zimowy. Nagle jednak zimne, wyżowe powietrze ze wschodu i cieplejsze, niżowe znad Atlantyku spotkały się nad Polską i… sypnęło. Miałem więc okazje sprawdzić jak model zachowuje się podczas normalnej eksploatacji na trasie i w terenie podgórskim.

Z Krakowa do Warszawy jechałem Renault Captur, którym zachwycała się żona, a który mnie osobiście nie zaimponował. Droga w chwili opadów śniegu (a dalej deszczu ze śniegiem) sprawiła, że po drodze musiałem czyścić szyby i usterka, gdyż podciśnienie wokół karoserii powodowało zabrudzenia uniemożliwiające swobodną jazdę.

Gdy odebrałem w centrali SUZUKI testowany model S-Crossa, poczułem pewien niedosyt, gdyż silnik 1,0 w Suzuki, jawił się dość kiepsko po dieslu 1,5 jaki miałem w Renault. Jednakże trasa zweryfikowała te obawy. Po pierwsze model jechał płynnie i dynamicznie. Po drugie zaś… szyby nie były tak narażone na zabrudzenia, jak w przypadku wersji Captur. Zważywszy na wielkość wnętrz (szerokość/rozstaw osi to: 1778/2606 mm Captur i 1785/2600 mm) można było bowiem oczekiwać podobnych  odczuć.

Jeżeli chodzi o silnik użyty w modelu, to jest to trzycylindrowa, turbodoładowana jednostka benzynowa  1.0 BOOSTERJET o mocy 112 KM i momencie obrotowym 170 Nm w zakresie 2000-3500 obr/min (drugi silnik jaki jest w ofercie po liftingu to 1.4 BOOSTERJET – 140 KM). Jednostka ta współpracowała z pięciobiegową skrzynią przekładniową i… to był jedyny minus tego samochodu.

O ile chodzi bowiem o przyspieszenie (wg katalogu – 11 sek) zwłaszcza podczas jazdy na trasie to należy przyznać, że nikt nie poczuje się rozczarowany. Także prędkość jazdy (wg katalogu 180 km/h, podczas testu jechano tylko 160 km/h, ale był jeszcze „zapas mocy”) jest dla crossovera zupełnie zadawalająca. Więcej niż zadawalające jest zaś zużycie paliwa. Spalanie na trasie Warszawa-Kraków, ze średnią prędkością 80 km/h wyniosło tylko 5,7 l/100 km. Jest to wprawdzie więcej niż dane katalogowe wskazujące 4,9 l/100 km, ale zważywszy na prędkość i wielkość samochodu jest w pełni satysfakcjonujące.

Prawdziwą rozkosz poczułem jednak po dojeździe do Krakowa i w stronę gór. Zamiast pokrętła „kontroli przyczepności”, pozwalającego na wybór charakterystyki prowadzenia: droga, grząski grunt, expert, a będącego w praktyce systemem „ku pokrzepienia serc”, w Suzuki był napęd na cztery koła. Oferuje on możliwość wyboru jednego z czterech dostępnych trybów pracy w zależności od warunków jezdnych: AUTO – SPORT – SNOW – LOCK.. (Dokładnie działanie systemu prezentuje film zamieszczony poniżej).

Tryb AUTO – napęd przekazywany jest głównie na przednie koła, przez co jest ograniczanie zużycia paliwa W chwili gdy samochód porusza się po śliskiej lub mokrej nawierzchni i dochodzi do utraty przyczepności kół osi przedniej układ AllGrip błyskawicznie dołącza napęd kół osi tylnej. Układ AllGrip przełącza się automatycznie w tryb 4WD aby wspomóc ustabilizowanie toru jazdy. Kiedy tylko przednie koła odzyskają pełną przyczepność, układ ponownie przełącza się w tryb 2WD. Tryb AUTO zapewnia ekonomiczną jazdę przełączając się na napęd 4WD tylko wtedy, gdy jest to konieczne.

Tryb SPORT – idealnie nadaje się do dynamicznej jazdy np. na krętych drogach. Zmieniająca się charakterystyka przebiegu momentu obrotowego silnika powoduje, że pojazd bardziej dynamicznie reaguje na wciśnięcie pedału przyspieszenia. W czasie jazdy wiele czujników rozmieszczonych w całym pojeździe stale monitoruje takie parametry jak np. stopień otwarcia przepustnicy czy kąt obrotu koła kierownicy. Na podstawie zebranych informacji układ AllGrip przewiduje możliwy tor ruchu pojazdu. Optymalizacja rozdziału momentu między koła przedniej i tylnej zdecydowanie poprawia własności trakcyjne pojazdu w czasie pokonywania zakrętów.

Tryb SNOW –  intensywniej wykorzystywany napęd 4WD. Na ośnieżonych i śliskich nawierzchniach tryb SNOW odpowiednio rozdziela moment obrotowy na koła przedniej i tylnej osi stabilizując tor jazdy. Gdy koła tracą przyczepność działanie układu ESP ogranicza ich poślizg. W czasie jazdy wiele czujników rozmieszczonych w całym pojeździe stale monitoruje takie parametry jak np. stopień otwarcia przepustnicy czy kąt obrotu koła kierownicy. Na podstawie zebranych informacji układ AllGrip przewiduje możliwy tor ruchu pojazdu. Zanim jeszcze dojdzie do utraty przyczepności układ odpowiednio rozdziela moment obrotowy między koła przedniej i tylnej osi wspomagając tym samym stabilność jazdy.

Tryb Lock (tylko w przypadku załączonego systemu Snow) – pozwala wydostać samochód z głębokiego błota, piachu lub śniegu. System nieustannie przekazuje wysoki moment obrotowy do kół tylnej osi w celu pokonania trudnej przeszkody. System automatyczne dokonuje przełączenia w tryb Snow przy prędkości powyżej 60 km/h.

 

Tak więc eksploatacja modelu w gorszych warunkach nie była warunkowana „modlitwą o dobrą nawierzchnię”, ale zawsze była pewnym wyjazdem. Tym bardziej, że jak sprawdzałem przy większym nachyleniu (oraz większej warstwie świeżego puchu) włączenie przycisku Lock zawsze gwarantowało bezstresowy wyjazd z gorszego terenu.

Zachwycony, że znalazłem pojazd który spełnia wymagania crossovera dla każdego użytkownika przekazałem pojazd żonie i użytkowała go przez cały dzień. Po użytkowaniu powiedziała, że fajny jeżeli chodzi o jazdę, gdyż Capturem nie jechałaby tak bezstresowo, ale… jej bardziej do gustu przypadł Renault Captur,

Dla kogo???

Zastanawiając się do kogo adresowany jest Suzuki SX4 S-Cross, należy najpierw sprecyzować dla kogo stworzono wersje crossover. To samochody, które mają charakter wersji segmentu B i C, mają nieco większy prześwit i mają być -przyciągającą uwagę innych użytkowników drogi- alternatywą dla tych modeli. Suzuki z pewnością nie jest jednak taki „cukierkowy” jak Renault Captur, czy Nissan Juke. Tym samym nie jest adresowany do podobnego klienta.

Suzuki SX4 S-Cross ma jednak nad nimi ogromną przewagę: system napędu pozwalający na wyjazd z nagłej opresji w lecie (piasek, błota), czy w zimie (nagłe opady śniegu).

Biorąc zaś pod uwagę, że koszty podobnie wyposażonego Renault Captur 1,2 118 KM Intens to 75 000 zł, a Suzuki S-Cross Premium AllGrip to koszt 80 000 zł, klienci mają poważny problem: wybierać patrząc jedynie na urodę, czy też połączenie stylu i techniki.

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

 

 

Wpisów nie znaleziono

 

Tags:

Facebook

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?