Test Renault Captur – typowy crossover, czyli charakterny damski samochodzik

SONY DSC

Nie jestem osobą która gustuje w modelach crossover. Jak kilkakrotnie pisałem jest to model, który w terenach podgórskich, na śniegu i na wzniesieniach zachowuje się gorzej niż klasyczne modele segmentu B. Na trasie zaś ma wszystkie „zalety” modelu miejskiego, czyli… przegrywa z kompaktem. Zatem dla kogo jest ta wersja?

W ostatnim czasie testowałem crossovery Nissana, Mazdy, Opla, czy Citroena. Teraz mam okazję jeździć modelem Renault Captur i zamiast po raz kolejny udowadniać, ze nie jest to model SUV, wykażę jego zalety… jako modelu miejskiego. Modele crossover postały bowiem jako połączenie SUVa, VANa i miejskiego hatchback i są adresowane do ściśle określonego klienta.

Sylwetka – połączenie miejskiego malucha i SUVa

W samochodzie miejskim (najczęściej eksploatowanym przez kobiety) najbardziej cenione są poręczność, zwarte wymiary i charakter sylwetki. Captur przejawia wszystkie te cechy. Jego wymiary w porównaniu z reprezentantem segmentu miejskiego –jakim w Renault jest Clio – wynoszą odpowiednio: długość – 4062 mm (Clio) i 4122 mm (Captur); szerokość 1732 mm (Clio) i 1778 mm (Captur); rozstaw osi – 2589 mm (Clio) i 2606 mm (Captur).

Jak widać z tego zestawienia Captur jest tylko nieznacznie większy ze względu na zajmowane miejsce parkingowe, więc jego eksploatacja na wąskich uliczkach i na parkingach będzie tak samo łatwa. Jest jednak znacznie wyższy, gdyż wysokość to odpowiednio: 1448 mm (Clio) i 1566 mm (Captur).

Jeżeli chodzi o charakter sylwetki to Renault Captur daje możliwości personalizacji, znacznie większe niż Clio. Dwukolorowe nadwozie, kolorowe obręcze kół, jasna lub ciemna tonacja wnętrza, czy różne wzory tapicerek sprawiają, że Captur jest w stanie dostosować się do najróżniejszych upodobań.

Po zmianach, jakich dokonano w ubiegłym roku, podobnie jak inne nowe modele marki, również Nowy Captur ma (w zależności od wersji) przednie światła full LED „Pure Vision”. Technologia ta poprawia estetykę samochodu i poziom bezpieczeństwa, a dodatkowo mniej oślepia innych kierowców. W dolnej części zderzaka Captura zamontowane są światła do jazdy dziennej LED w kształcie litery „C”, typowym dla obecnego stylu Renault. Charakterystyczny układ, widoczny zarówno w dzień, jak i w nocy, mają także światła tylne.

Captur zmienił się też, bardziej podkreślając swoje spokrewnienie z Kadjarem (czyli otrzymał „więcej genów” SUVa). Osłona chłodnicy zmieniła się i upodabniła do grilla pozostałych crossoverów marki Renault, m.in. poprzez chromowaną listwę ozdobną. Przedni i tylny zderzak wyposażono w nowe osłony podwozia, które sugerują terenowy charakter auta. Podkreślam jednak, że są to tylko „stylistyczne ozdoby SUV-opodobne”, i nijak nie wpływające na użyteczność modelu w gorszym terenie.

Wnętrze – więcej niż maluch

Zasadniczą różnicą między crossoverem, a klasycznym modelem miejskim jest wnętrze. W Capturze mamy nieco większy rozstaw osi, co gwarantuje większą przestrzeń pasażerską i więcej miejsca na nogi (zwłaszcza dla siedzących z tylu). Prawdziwym atutem jest jednak wyższe nadwozie, co umożliwia zagospodarowanie wnętrza jak w samochodach VAN. W tym wypadku fotele są wyżej, siedzący mają nogi bardziej pionowo i w efekcie mają więcej miejsca między kolanami, a poprzedzającym fotelem. Najważniejsze jednak, że jest to idealna -wg lekarzy ortopedów- pozycja kierowcy/pasażera. Po otwarciu drzwi wystarczy tylko przesunąć biodra

na fotel i nie ma konieczności wdrapywania się na siedzisko, czy zapadania w fotel. Tak wiec w porównaniu do klasycznego modelu miejskiego jest to ogromna przewaga. Jeżeli patrzymy na wnętrze Renault Captur, to jest ono wykończone wysokiej klasy tworzywami, z subtelnymi kolorowymi elementami ozdobnymi (pakiet Design – 700 zł), co podkreśla dyskretną  eleganckę. Kierownica jest w wyższych wersjach wyposażenia jest obszyta skórą licową, a płaty drzwi mają nowy wygląd z harmonijnie wkomponowanymi przyciskami sterowania. Lampka sufitowa ma teraz diody LED i wbudowane indywidualne lampki do czytania. Wszystko to sugeruje, że model jest pozycjonowany wyżej niż wersja miejska.

Idealny model nie tylko do miasta.

Nowy Renault Captur jest też wyposażony w wiele pomysłowych schowków, które ułatwiają codzienne użytkowanie samochodu. Obszerna szuflada o pojemności 11 litrów pomieści duże i małe rzeczy. Do dyspozycji mamy także praktyczny schowek, idealnie wkomponowany w deskę rozdzielczą. To doskonałe miejsce na telefon lub portfel! Trzymiejscowa tylna kanapa dzielona w układzie 1/3-2/3 (tylko oparcie), którą można przesuwać, pozwoli zaaranżować miejsce w drugim rzędzie lub przestrzeń w bagażniku. Bagażnik jest wyposażony w wyjmowaną i dwustronną podłogę, którą można umieścić w różnych położeniach. Warto przy tym zauważyć, że przestrzeń bagażowa wynosi w Clio 300 litrów, a w Capturze 377 litrów, czyli jest to wersja bardziej przystosowana do podróży z bagażami (kompaktowy Megane ma bagażnik 384 litry).

Dodatkowo testowany Captur posiadał R-LINK Evolution (opcja Connect&Go za 2200 zł). Jest to kompleksowy system multimedialny z 7-calowym pojemnościowym ekranem dotykowym i dostępem do usług on-line. Zapewnia on stałą łączność ze światem dzięki wbudowanej nawigacji TomTom® i usługi HD Traffic pokazującej informacje o natężeniu ruchu drogowego w czasie rzeczywistym. Zatem jest to przystosowanie modelu do wykorzystania na trasie.

W drogę..

W modelu testowym był silnik wysokoprężny 1,5 dCi o mocy 90 KM, który współpracował z sześciobiegową skrzynią manualną. Jest to układ napędowy adresowany do klientów szczególnie wyczulonych na koszty i chcących zachować pełną kontrolę nad prowadzeniem samochodu. Silnik, w którym zastosowano technologię wtrysku bezpośredniego, turbodoładowanie i Stop & Start, ma moment obrotowy 220 Nm już w niskim zakresie obrotów, a dodatkowo dobór przełożeń skrzyni biegów pozwala na płynną i szybką zmianę biegów.

Jak sprawdzałem na trasie Warszawa-Kielce-Kraków średnie zużycie paliwa wyniosło 5,5 l/100 km (wg katalogu jazda w terenie pozamiejski – 3,5 l/100 km). Wysoki moment obrotowy i mała masa samochodu sprawiły, że jazda tym modelem była dość dynamiczna i satysfakcjonująca, chociaż dane katalogowe tego nie potwierdzają (prędkość maks 171 km/h, przyspieszenie 13,1 sek). Szczególnie było to bowiem odczuwalne jako przyrost prędkości po dodaniu gazu, a nie podczas ruszenia z miejsca.

Warto też zauważyć doskonałe systemy informacyjne dotyczące Eco-jazdy. Oprócz wskaźnika sugerującego zmianę przełożenia, na desce rozdzielczej jest także pozioma dioda która świeci się w kolorze zielonym, żółtym lub czerwonym (raczej pomarańczowym), co ma sugerować ekonomiczne naciskanie na pedał gazu.

Jednakże nie dynamika była w modelu dokuczliwa, ale… komfort termiczny i akustyczny. Jak wspomniałem na początku, Captur jest modelem miejskimi (choć o bardziej awangardowej stylistyce) i w związku z tym przejął wszystkie „zalety” tego modelu na trasie. Tak więc jest doskonale wyciszony, ale tylko do prędkości ok 130 km/h, a dobór materiałów tapicerskich i wytłumiających sprawia, że wychłodzenie samochodu nastąpi w podobnym czasie jak w Clio (czyli szybciej niż w Megane).

W modelu jest pewna namiastka terenowego stylu jazdy – pokrętło „kontroli przyczepności”. Umieszczony między fotelami przełącznik pozwala na wybór trzech map charakterystyki prowadzenia: droga, grząski grunt, expert. Ten pierwszy służy do jazdy po drogach suchych i mokrych. Ten drugi zalecany jest do przejazdu przez błoto, czy piasek (w obu przypadkach system wykorzystuje układ antypoślizgowy i regulację obrotów silnika). W przypadku wyboru opcji expert, to kierowca reguluje obroty silnika. Tak więc nie jest to „uruchomienie terenowej duszy samochodu”, ale jedynie gadżet który może podbudować kirowcy „swoje terenowe mniemanie”.

A w mieście???

Podczas jazd miejskich Renault Captur jest w swoim żywiole. Silnik 90KM jest więcej niż wystarczający do spokojnej lub dynamicznej jazdy. Charakterystyka momentu obrotowego sprawia, że nawet jadąc z małą prędkością obrotową silnika -co jest bardzo ekonomiczne, ze względu na niskie spalanie- i wykonując gwałtowne dodanie gazu, celem uniknięcia niebezpieczeństwa, samochód „skoczy” do przodu.

Podczas testu w ruchu miejskim samochód zużył 5,2 l/100 km (wg danych katalogowych – 3,9 l/100 km.

Dla kogo?

Zapewne rozczaruję wielu wielbicieli crossoverów, ale nie jest to model który byłby alternatywą dla wersji kompaktowej, jak Megane. Mimo podobnej ceny za najtańszy model diesel (Megane 1,5 90 KM Life – 67 900 zl, Captur 1,5 90 KM Life- 65 500 zł) nie brałbym pod uwagę wyboru jednego z tych modeli. To dwa odrębne żywioły i adresatem jest inny odbiorca.

Co innego w przypadku wyboru modeli Clio i Captur. Wprawdzie między modelami jest przepaść cenowa (najtańszy diesel to: Clio 1,5 75 KM Life – 53 500 zł, Captur 1,5 90 KM Life – 65 500 zł), ale patrząc na ich parametry użytkowe na trasie i w mieście to one są wersjami dla podobnego odbiorcy.

Tyle tylko, że Captur ma nad Clio kilka atutów: 1. Styl crossover – będący obecnie na topie, 2. Bardziej ergonomiczne i zalecane przez lekarzy miejsca siedzące, 3. Większa przestrzeń pasażerka.

Na koniec chciałem zwrócić uwagę, że samochodem tym wybrała sie do pracy żona. BYŁA ZACHWYCONA. Zatem faktycznie nie jestem adresatem crossovera.

MOTOMI Magazyn Bogusław Korzeniowski

 

0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *