Co tam w Infiniti??? Wszystko gra. Dosłownie...

INFINITI - Music Corner (3)

Klienci odwiedzający Centrum INFINITI we Wrocławiu mogą umilić sobie czas oczekiwania, grając na pianinie lub gitarze. Czeka tam na nich bowiem w pełni profesjonalnie wyposażony kącik muzyczny.

Gościnność i wyjątkowość są immanentnymi cechami INFINITI, my tylko wzbogaciliśmy je o dodatkowy element, znany chyba przede wszystkim z lotnisk, gdzie pianina dla pasażerów to już niemal codzienność – mówi skromnie Jacek Kurowski, dyrektor Centrum INFINITI Wrocław. – Wśród naszych klientów są przedstawiciele różnych zawodów, wrażliwi estetycznie ludzie wielu zdolności, pomyślałem zatem, dlaczego nie zaproponować im muzycznej odskoczni od codziennego czekania – kontynuuje Jacek Kurowski.

Klienci muzykujący mniej lub bardziej okazjonalnie, mają do dyspozycji hybrydowe pianino i wysokiej jakości gitarę. Odważni i pewni siebie mogą zaproponować koncert rozchodzący się na cały salon, a skromni i wciąż ćwiczący mogą korzystać ze słuchawek. Nie jest wymagana umiejętność gry z pamięci, ponieważ samochodowy kącik muzyczny dysponuje także opracowaniami nutowymi popularnych utworów.

Miesięczne obserwacje pozwalają ocenić, że pomysł wypalił, bo mniej więcej co piąty z gości odwiedzających wrocławskie Centrum INFINITI zasiada do pianina lub łapie za gitarę. Jeden z ciekawości, drugi z sentymentu, a kolejny z pasji do muzyki. Ostatnio rockowymi przebojami ucieszył innych gości oraz pracowników salonu Jerzy Kasperowicz (na zdjęciu) z zawodu architekt, miłośnik motoryzacji, ale też grający wraz z paczką przyjaciół w zespole rockowym, który odwiedził salon zainteresowany nowym Q50. Chciałbym powiedzieć, że nie rozstaję się z gitarą, ale z uwagi na obowiązki zawodowe jest to niemożliwe. Dlatego z radością złapałem instrument w czasie wizyty w salonie. Znowu udało się marce INFINITI miło mnie zaskoczyć. Gratuluję – powiedział Jerzy Kasperowicz. Z kolei pan Krzysztof z Oleśnicy docenił, że podczas przeglądu auta mógł przypomnieć sobie przyjemność przebierania palcami po klawiszach, co spowodowało, że zdecydował, by wyciągnąć z szafy keyboard.

Nie myślimy o zakładaniu zespołu, ale może kiedyś, jeśli tylko nasi goście zechcą, zorganizujemy jakieś małe jam session – uśmiecha się Jacek Kurowski. – Na razie cieszymy się, że gra im pod maskami i pod dłońmi.

MOTOMI Magazyn
0 I like it
0 I don't like it

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *